Dziennik Gazeta Prawana logo

Koronawirus nie oszczędza polityków na całym świecie. Co z wynikiem testu Bolsonaro?

16 czerwca 2020, 13:12
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Jair Bolsonaro
<p>Jair Bolsonaro</p>/Shutterstock
We wtorek pierwsza dama Ukrainy Ołena Zełenska trafiła do szpitala w związku z infekcją koronawirusem. Nie jest jednak pierwszą osobą z politycznego świecznika, którą dotknął wirus. Politycy i przedstawiciele rządzących elit chorowali w wielu krajach.

Żona prezydenta Ukrainy do szpitala trafiła zaledwie kilka dni po tym, jak poinformowała o wyniku przeprowadzonego u niej testu na obecność koronawirusa - wtedy jednak jeszcze nie zdradzała żadnych symptomów choroby. Tymczasem już we wtorek zdiagnozowano u niej "obustronne pozaszpitalne wielosegmentowe zapalenie płuc o średnio ciężkim przebiegu".

Podobnie szybkie pogorszenie stanu zdrowia można było zaobserwować w przypadku brytyjskiego premiera Borisa Johnsona, który w kwietniu miał być wręcz bliski śmierci z powodu choroby. Johnson jeszcze tydzień po zdiagnozowaniu u siebie wirusa zapewniał wyborców na Twitterze, że czuje się coraz lepiej i ma tylko łagodne objawy choroby, a niecałe 48 godzin później był już w szpitalu. Po kolejnej dobie przeniesiono go na oddział intensywnej terapii, gdzie przez trzy dni musiał otrzymywać tlen.

Jak mówił później brytyjski premier, w najgorszym momencie choroby był bliski konieczności podłączenia do respiratora, a lekarze przygotowywali się na "scenariusz jak ze +Śmierci Stalina+" i ogłoszenie zgonu szefa rządu. Jeszcze ponad miesiąc po wyjściu ze szpitala brytyjskie media donosiły o znaczącym osłabieniu premiera, który miał ucinać sobie trzygodzinne drzemki w środku dnia i łatwo dostawać zadyszki.

Johnson był prawdopodobnie najgłośniejszym przypadkiem Covid-19 wśród światowych polityków, ale infekcji nie byli w stanie uniknąć politycy w wielu krajach.

Być może najbardziej koronawirus dotknął elity Iranu, gdzie na Covid-19 zachorowało kilkudziesięciu przedstawicieli władz, a co najmniej 12 zmarło. Wśród nich był m.in. doradca najwyższego przywódcy polityczno-duchowego Iranu ajatollaha Chameneia, Mohammad Mirmohammadi. Infekcję stwierdzono też u jednego z najbliższych współpracowników Chameneia, były szef MSZ Ali Akbar Welajati.

Koronawirusem zakaziło się też kilku prominentnych polityków na Kremlu. Wśród nich był premier Michaił Miszustin oraz członkowie jego gabinetu: minister kultury Olga Lubimowa, minister nauki i szkolnictwa wyższego Walerij Falkow i minister budownictwa Władimir Jakuszew. Zachorował również rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow. Wszyscy byli leczeni w szpitalu, jednak zostali wypisani po około dwóch tygodniach jeszcze w maju.

Hospitalizowany w związku z infekcją był również przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow. Wszystko wskazuje na to, że i on pokonał chorobę, bo już w niedzielę ogłaszał zniesienie części restrykcji związanych z pandemią.

Wśród prominentnych zakażonych polityków był też m.in. premier Armenii Nikol Paszynian (wyzdrowiał 8 czerwca), żona premiera Kanady Sophie Gregoire Trudeau, szef australijskiego MSW Peter Dutton, oraz m.in. amerykański senator Rand Paul. W Stanach Zjednoczonych infekcję koronawirusem wykryto u co najmniej siedmiu członków Kongresu. Najnowszym z nich jest deputowany Izby Reprezentantów z Karoliny Południowej Tom Rice, który pozytywny wynik testu ogłosił w poniedziałek.

 - napisał na Twitterze.

Wiele politycznych emocji budzą kontrowersje związane z podejrzanymi infekcjami polityków. Jednym z takich przypadków jest nagła śmierć 55-letniego prezydenta Burundi Pierre'a Nkurunzizy w ubiegłym tygodniu. Choć powodem zgonu przywódcy miał być zawał serca, media i politycy spekulowali, że chodziło raczej o komplikacje związane z infekcją koronawirusem. Prezydent Burundi za życia publicznie lekceważył zagrożenie towarzyszące Covid-19, nie wprowadzając żadnych restrykcji w kraju.

Tajemnicą jest też nadal wynik testów prezydenta Brazylii Jaira Bolsonaro, jednego z największych "wirusosceptyków" wśród światowych przywódców. Choć brazylijski dziennik "Estado de Sao Paulo" informował w marcu, że badanie wykazało u szefa państwa obecność wirusa - co początkowo potwierdził również syn prezydenta Eduardo w rozmowie z amerykańską telewizją Fox News - sam prezydent zaprzeczył doniesieniom i twierdził, że wynik testów był negatywny. Bolsonaro przekonywał przy tym, że nawet gdyby został zainfekowany, nie odczułby choroby ze względu na swoją atletyczną przeszłość i służbę w armii. Jednocześnie odmówił ujawnienia swoich badań. W efekcie do dziś trwa sądowa batalia o ich upublicznienie. W maju sprawa trafiła do Sądu Najwyższego.

Niezależnie od wyników Bolsonaro na Covid-19 zachorowało przynajmniej 24 członków jego administracji. U żadnego z nich choroba nie doprowadziła do śmierci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj