Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie będzie łatwo o chętnych do finansowania atomu

29 czerwca 2020, 08:19
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Elektrownia atomowa
<p>Elektrownia atomowa</p>/ShutterStock
Amerykańskie instytucje finansowe mają w ostatnich latach mały apetyt na miliardowe inwestycje w siłownie nuklearne. Do projektu nie palą się też krajowe spółki.

Wicepremier Jacek Sasin kilka dni temu wyraził nadzieję, że w finansowaniu budowy polskiej elektrowni jądrowej wezmą udział amerykańskie instytucje. Współpraca z USA w zakresie atomu była jednym z tematów wizyty w Waszyngtonie prezydenta Andrzeja Dudy. Z naszych informacji wynika jednak, że o zaangażowanie Amerykanów może nie być łatwo. Nawet na własnym podwórku instytucje finansowe z USA są ostrożne wobec długoterminowych i kosztownych projektów, jak siłownie jądrowe. Jednostki 3 i 4 w elektrowni Vogtle w stanie Georgia są pierwszymi od trzech dekad nowymi reaktorami firmy Westinghouse (AP1000) budowanymi w USA. Ze względu na boom łupkowy w USA dużo bardziej atrakcyjne dla tamtejszych banków są projekty gazowe.

Tony Housh, szef Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, wskazuje w rozmowie z DGP potrzebę szerokich konsultacji w sprawie polskiej inwestycji, m.in. między rządem a instytucjami finansowymi.

– mówi. Zwraca uwagę, że inwestorzy potrzebują bezpieczeństwa, np. rządowych gwarancji przy udzielaniu kredytu.

Czy możliwe jest zaangażowanie instytucji rządowych USA? Dotychczas Amerykanie nie wychodzili z inwestycjami w energetykę jądrową poza swoje granice, jedynie dostarczali zagranicznym odbiorcom reaktory i technologię (choć eksport instalacji ma również ograniczenia).

W duże projekty, na których zależy Waszyngtonowi, może angażować się agencja US International Development Finance Corporation. Dziś przepisy nie pozwalają agencji na udział finansowy w planach związanych z energetyką nuklearną. Jak mówił niedawno dziennikarzom Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, ta przeszkoda jest aktualnie usuwana.

Jednak nawet jeśli zostanie usunięta, szanse na bezpośrednią inwestycję amerykańskiego rządu w polską elektrownię są niewielkie ze względu na klimat polityczny w USA i nacisk na modernizację krajowej infrastruktury.

Zaangażowanie zewnętrznych inwestorów i zapowiedź, że spółka odpowiedzialna za elektrownię atomową będzie podlegać bezpośrednio resortowi aktywów państwowych Jacka Sasina, wydają się korzystne z punktu widzenia Polskiej Grupy Energetycznej. To w jej ramach od 2010 r. funkcjonuje przygotowująca jądrowy projekt spółka PGE EJ 1. PGE ma skończyć swoją pracę przy inwestycji na przygotowaniu decyzji lokalizacyjnej i środowiskowej, których prezes PGE Wojciech Dąbrowski spodziewa się za rok. Szef PGE podkreślał, że jego spółka nie jest w stanie unieść tak dużej inwestycji na swoich barkach i ucieszył się z deklaracji Sasina, że projekt ten będzie nadzorowany przez Skarb Państwa.

Szef resortu aktywów podkreślił jednak w czwartek, że nie można wykluczyć z udziału w montażu finansowym na rzecz budowy polskiej atomówki także polskich energetycznych spółek kontrolowanych przez państwo. Największa z nich to PGE.

Projekt „Polityki energetycznej Polski” przewiduje budowę sześciu reaktorów o mocy 6–9 GW do 2040 r. Pierwszy miałby ruszyć w 2033 r. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj