Historyczne porozumienie w sprawie unijnego budżetu oraz funduszu odbudowy gospodarki europejskiej, dotkniętej pandemią koronawirusa, zostało zawarte za cenę znacznych ustępstw na rzecz krajów północy (Holandii, Szwecji, Danii i Austrii oraz Finlandii), co zmniejszyło początkowe ambicje Francji i Niemiec – komentuje dziennik ekonomiczny „Les Echos”.

Reklama

„Kraje (północy) drogo sprzedały swoją zgodę na przyjęcie planu” – podkreśla gazeta, wskazując na zwiększenie ich rabatów w składkach unijnych oraz obniżenie puli grantów w funduszu odbudowy z proponowanych początkowo 500 mld euro do 390 mld euro.

Ratowanie bezpośrednich dotacji dla państw odbyło się za cenę cięć w obszarach takich, jak zdrowie czy program Erasmus – pisze „Les Echos”.

Dziennik „Le Monde” określa fundusz odbudowy jako francusko-niemiecki projekt wspólnej pożyczki dla Europy. To według gazety „mała rewolucja, która pomoże państwom najbardziej dotkniętym kryzysem związanym z pandemią koronawirusa”. „Wspólny dług to narzędzie solidarności” – podkreśla dziennik.

Chociaż mechanizm uwspólnotowiania zadłużenia jest tymczasowy, jego zwolennicy mają nadzieję, że się sprawdzi i tym samym zostanie utrzymany również w przyszłości - podkreśla „Le Monde”.

„Historia pokazuje, że kiedy podejmuje się działania polityczne, później się ich nie cofa” - komentuje unijny kompromis cytowany przez gazetę francuski dyplomata.

Fundusz odbudowy musi pomóc przede wszystkim krajom najbardziej dotkniętym kryzysem, takim jak Włochy, Hiszpania czy w mniejszym stopniu Francja, i będzie rozdzielany według klucza uwzględniającego elementy strukturalne gospodarek tych krajów, a także odnotowaną w nich recesję – ocenia gazeta. Francja otrzyma prawie 40 mld euro dotacji – szacuje.

„Le Monde” przewiduje, że kraje będące beneficjentami funduszu przedstawią programy reformy i inwestycji do 2023 r., które powinny być zgodne z priorytetami Unii (zmiany klimatyczne, cyfryzacja) oraz wprowadzać reformy strukturalne. Pomoc będzie zatwierdzana przez Komisję Europejską, a także przez państwa członkowskie większością kwalifikowaną. Oczekuje się, że KE wprowadzi w przyszłości podatek cyfrowy i graniczna opłata węglowa dla towarów importowanych spoza Unii - pisze gazeta.

Unijny komisarz ds. rynku wewnętrznego Thierry Breton w wywiadzie dla radia France Info tłumaczył długość szczytu i napięcia podczas rokowań tym, że dyskusje odbywały się „zgodnie z zasadami naszej otwartej demokracji”.

Według niego twardą postawa Holandii, Szwecji, Danii i Austrii, nazywanych grupą państw oszczędnych lub „czwórką skąpców”, wynika z faktu, że „każdy kraj ma swoje wewnętrzne zobowiązania”.

Komisarz za szczególnie ważne uznał, że uzgodnione na szczycie interwencje europejskie będą podejmowane „bez straty czasu”.

Zapowiedział też, że „skończyła się Europa naiwna” – „będziemy bardzo czujni i nie pozwolimy firmom pozaeuropejskim korzystać z grantów i pożyczek”.

Z kolei w wywiadzie radiowym minister gospodarki i finansów Francji Bruno Le Maire wezwał, by „nie czepiać się” grupy państw oszczędnych, a to dlatego, że zgodziły się one na wspólne zadłużenie, „co jeszcze kilka miesięcy temu było nie do pomyślenia”.

Prezydent Litwy: Porozumienie UE – wyjątkową szansą dla naszego kraju

Reklama

To wyjątkowa okazja dla Litwy do inwestowania w modernizację państwa i przyszłość nas wszystkich - wskazał Nauseda w komunikacie wydanym przez swoją kancelarię.

Podkreślił w nim, że „za jedno euro wpłacone do budżetu unijnego Litwa otrzyma wsparcie w wysokości 4 euro”.

Prezydent zaznaczył, że w negocjacjach nad wieloletnim budżetem UE Litwa skupiła się na kwestiach polityki spójności i polityki rolnej. Na realizację polityki spójności Litwie zostanie przyznane 6,2 mld euro, a na rolnictwo – 5 mld euro. Litewscy rolnicy w porównaniu z poprzednim budżetem otrzymają o ponad 400 mln euro więcej na dopłaty bezpośrednie.

Ponadto z funduszu odbudowy Litwa otrzyma 2,4 mld bezzwrotnych dotacji i będzie mogła pożyczyć 3 mld euro.

Prezydent zaznacza, że „po zakończeniu negocjacji Litwę czeka nowy ważny etap – przejrzyste i efektywne inwestowanie środków unijnych, co przyczyni się do zwiększenia wartości dodanej dla mieszkańców Litwy”.

Włoskie media: 209 mld euro dla Italii, więcej niż zakładano

To najlepsze porozumienie z możliwych - te słowa premiera Giuseppe Contego przytacza telewizja RAI jako komentarz do decyzji o powołaniu funduszu odbudowy o wartości 750 mld euro. Z tej sumy 390 mld euro będą stanowiły granty, a 360 mld euro pożyczki.

Włochy na odbudowę gospodarki otrzymają 28 procent kwoty 750 miliardów euro, czyli więcej, niż zakładała poprzednia propozycja.

Na ten aspekt zwraca uwagę wtorkowa prasa, która zdążyła umieścić w nagłówkach nieoficjalne jeszcze w nocy doniesienia o zwiększeniu kwoty dla Włoch.

"Conte wiezie do domu 36 miliardów więcej" - taki tytuł zamieścił lewicowy dziennik "Il Fatto Quotidiano". Jak dodał, Włochy skorzystały finansowo po "czterech dniach walki".

Porozumienie w Unii w sprawie funduszu odbudowy to "rewolucja kopernikańska" - ocenia "La Repubblica". Według dziennika "upada mit zaciskania pasa za wszelką cenę".

"Corriere della Sera" w internetowym wydaniu podkreśla, że rezultatem unijnego szczytu będzie "deszcz miliardów, jakich kraje UE nigdy nie widziały". Odnotowuje, że choć wysokość funduszu odbudowy pozostała na początkowym poziomie, to Włochy otrzymają więcej niż oczekiwały. Wcześniej zakładano, że Rzymowi przypadnie ponad 170 mld euro.

Największa włoska gazeta przypomina zarazem, że państwa członkowskie nie mogą przeznaczyć unijnych pieniędzy "na to, co chcą", ale muszą wykorzystać je na realizację reform zgodnie z priorytetami UE. W przypadku Włoch oznacza to działania na rzecz "zielonej i cyfrowej transformacji gospodarki, ale także reformy, o które Bruksela prosi od lat, czyli reformę wymiaru sprawiedliwości i administracji publicznej"- zaznacza mediolańska gazeta.

Telewizja informacyjna SkyTG24 położyła nacisk na słowa premiera o tym, że "obronił godność Włoch", a także na jego zapewnienia, że dzięki kwocie 209 miliardów euro kraj będzie mógł "ruszyć z miejsca".

"Washington Post": Zwycięsko z rokowań wyszły Polska i Węgry

Jak ocenia waszyngtoński dziennik w relacji z prawie-rekordowo długiego szczytu Rady Europejskiej, państwa UE uzgadniając we wtorek "ogromny plan wydatków", pokonały "głęboko osadzone podziały co do skali wedle której bogate państwa UE powinny zobowiązać się do pomocy biedniejszym".

W trakcie negocjacji ocalona została większość z początkowego funduszu ratunkowego wartego 750 mld euro, ale za cenę zwiększonych rabatów dla płatników netto z tzw. klubu "oszczędnych", a także obłożenia dotacji z funduszu pewnymi warunkami. Według dziennika, zwycięsko z rokowań wyszły też Polska i Węgry, zauważając, że z końcowego tekstu konkluzji wycofano konkretne zapisy wiążące dostęp do funduszów z zachowaniem praworządności.

"Oba kraje były krytykowane przez Brukselę gdy ich liderzy czynili ruchy przeciwko przeciwnikom politycznym i pozbawiali sądownictwo niezależności" - twierdzi gazeta.

Mimo to, według cytowanej przez dziennik ekspertki Rosy Balfour z ośrodka Carnegie Europe, porozumienie w sprawie bezprecedensowego funduszu - oznaczające m.in. zaciągnięcie w historii wspólnotowych pożyczek - jest przełomem w ewolucji Unii Europejskiej.

To zwiększenie roli i władzy instytucji ponadnarodowych w naprawdę znaczący sposób - komentuje Balfour.

Powołując się na ekspertów, gazeta twierdzi, że porozumienie może okazać się "hamiltońskim momentem" Europy - "wybuchem centralizacji, który na zawsze da Brukseli więcej władzy".

Według dziennika, jest to tym bardziej znaczące ze względu na nadchodzący koniec rządów Angeli Merkel, którą uważa się za główną autorkę kompromisu.

To mało prawdopodobne, że po Merkel pojawi się "dealmaker", ktoś, kto będzie w stanie połączyć wszystkie nici razem - oceniła Balfour.