Dziennik Gazeta Prawana logo

Carsharing, taksówki i karetki pogotowia... Białoruski OMON jeździ nie tylko więźniarkami

13 sierpnia 2020, 10:14
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wiec poparcia dla Białorusi
<p>Wiec poparcia dla Białorusi</p>/PAP
Nie tylko "omonowozy" (zwane więźniarkami), autobusy i busiki z firankami. Funkcjonariusze OMON-u w czasie białoruskiej rewolucji przemieszczają się również taksówkami i autami carsharingu. Zdecydowanie hitem sezonu są jednak karetki pogotowia ratunkowego na sygnale.

Po czterech dniach protestów mieszkańcy Mińska reagują nerwowo na każdy większy pojazd. W środę, w mińskiej Piatrouszczynie, rozbiegli się na widok autobusu miejskiego, w obawie, że wyskoczą z niego zuchy z OMON-u, czyli oddziałów milicji specjalnego przeznaczenia. Alarm okazał się fałszywy. "Sprawdzajcie, czy w karetkach, które przepuszczacie, na pewno są lekarze" – apelowali blogerzy w sieci Telegram. To nie żarty – w pierwszych, najbardziej gorących dniach protestu, gdy dostęp do miejsc demonstracji był utrudniony, a samochody nie chciały przepuszczać pojazdów milicyjnych, funkcjonariusze OMON-u używali jako środka transportu karetek na sygnale.

We wtorek karetka została wezwana na miejsce bójek przy prospekcie Rokossowskiego. Jeden z jej pasażerów na wszelki wypadek wystawił z okna rękę z symbolizująca protest białą wstążką – zapewne po to, by uniknąć wątpliwości co do "zawartości” samochodu.

Tradycyjnym środkiem do przewożenia funkcjonariuszy jest "omonowóz", czyli ciężarówka MAZ-Kupawa 573150, produkowana od 2006 r. przez Mińskie Zakłady Samochodowe. Jak pisał portal Onliner, swój publiczny debiut miała podczas protestów w 2006 r. Ze względu na surowy wygląd i małe okienka pojazd szybko zaczęto nazywać "autozakiem", czyli więźniarką. "Omonowóz" zaczęto uwieczniać na magnesach i koszulkach, a nawet skarpetkach, zaś Onliner nazwał go przewrotnie "wizytówką Mińska”.

W ostatnich dniach na ulicach "autozakom" zazwyczaj towarzyszą najróżniejszej maści autobusy i busiki. Pojazdy te ustawiają się przy skupiskach ludzi lub jeżdżą „gęsiego” wzdłuż ulic, gdzie zauważą „podejrzaną aktywność” ludności. Gdy na jezdni robi się zbyt gęsto, bo kierowcy próbują tworzyć sztuczne korki i utrudnić przejazd, funkcjonariusz z siedzenia pasażera wychyla się i tłucze pałką po dachach jadących obok samochodów. Busiki z zasłonkami to raczej domena "cichaczy", czyli funkcjonariuszy w cywilu. Człowiek, którego z zaskoczenia pakują do samochodu, nigdy nie wie, czy został zatrzymany, czy być może porwany, bo nie ma żadnej możliwości, by zweryfikować, kim są jego współpasażerowie.

Uważać należy również, jak się okazuje, na auta carsharingu, tj. systemu wspólnego użytkowania samochodów, bo i z nich mogą niespodziewanie wyskoczyć ludzie w mundurach. Informację tę przekazał w sieciach społecznościowych świadek takiego zdarzenia. Złej reputacji nabawiła się w czasie demonstracji jedna z korporacji taksówkowych, gdyż w miasto poszła pogłoska, iż wozi funkcjonariuszy OMON-u i to na dodatek za darmo. Nikt jednak nie wie, czy to prawda, czy – być może – spisek konkurencji.

Są też taksówkarze, i z takimi osobiście rozmawiała korespondentka PAP, którzy bezpłatnie przywożą na protesty ich uczestników, a po demonstracji pomagają się im dostać do domu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj