Znajdująca się pod Kabulem baza została w piątek oficjalnie przekazana afgańskim siłom bezpieczeństwa. Zadowolenie z opuszczenia ośrodka wyrazili Talibowie.Obecność obcych sił w Afganistanie była powodem ciągłych walk w kraju - przekazał rzecznik Talibów telewizji CNN. Jednak według dowodzącego siłami USA w Afganistanie generała Scotta Millera, wojna w kraju może dodatkowo się zaostrzyć po opuszczeniu kraju przez amerykańskich żołnierzy.

Reklama

Sytuacja bezpieczeństwa nie jest dobra (...) Wojna domowa z pewnością jest scenariuszem, który może się zrealizować, jeśli sytuacja będzie podążać według obecnej trajektorii. To powinno być zmartwienie dla świata"- stwierdził Miller w środę. Według oceny amerykańskiego wywiadu, afgański rząd może upaść już pół roku po wycofaniu się amerykańskich wojsk. To efekt ostatniej serii sukcesów militarnych Talibów na północy kraju.

Razem z siłami USA zostaną z Afganistanu ewakuowani tłumacze

Jak podaje "Washington Post", proces wycofywania żołnierzy może być już kwestią dni i niemal na pewno zostanie zakończony ponad miesiąc przed wyznaczoną przez prezydenta Bidena datą 20. rocznicy zamachów 11. września. W ramach operacji w ostatnich tygodniach z kraju przetransportowano ponad 900 ładunków i zniszczono 16 tys. sztuk sprzętu. Wciąż na ewakuację czeka ponad 18 tys. afgańskich tłumaczy współpracujących z Amerykanami, którzy szczególnie narażeni są na niebezpieczeństwo ze strony Talibów. Według niektórych doniesień, od 2014 r. 300 z nich zostało zabitych z powodu współpracy z USA.

Do 11. września amerykańskie wojska będą wciąż wspierać afgańskie siły np. za pomocą nalotów i chroniąc lotnisko w Kabulu.

W kraju pozostanie nadal kilkuset żołnierzy USA do ochrony ambasady. Waszyngton zapowiedział również kontynuację wsparcia finansowego i wojskowego dla Afganistanu.