Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezes Białoruskiego Domu w Warszawie: Jestem przekonany, że Szyszoua został zamordowany 

3 sierpnia 2021, 08:31
[aktualizacja 3 sierpnia 2021, 13:23]
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Ukraińska policja
<p>Ukraińska policja</p>/Shutterstock
Jestem przekonany, że to robota białoruskich służb i że nasz kolega został zamordowany - powiedział prezes Białoruskiego Domu w Warszawie Aleś Zarembiuk, pytany o śmierć Witala Szyszoua, który pełnił analogiczną funkcję na Ukrainie. To jest niestety znak dla nas wszystkich - dodał.

O tę sprawę pytany był na antenie RMF FM prezes Białoruskiego Domu w Warszawie Aleś Zarembiuk. mówił Zarembiuk.

 - powiedział Zarembiuk.

Aktywista podkreślił, że jest to "bardzo niepokojąca informacja", a on sam we wtorek rano otrzymał kilka wiadomości od dyplomatów państw zachodnich. - wskazał. Jak dodał, od sierpnia tego roku biuro Białoruskiego Domu na ulicy Wiejskiej bez przerwy pilnowane jest przez policję. Jemu samemu również zaproponowano dodatkową ochronę.  - powiedział. Dodał jednak, że być może przyjmie tę propozycję.

Pytany, czy czuje się obserwowany, Zarembiuk odparł: "Niejednokrotnie widzieliśmy, jak za nami chodzą dziwni ludzie, jak obserwowali nas w różnych miastach Polski". Podkreślił, że sprawy były zgłaszane na policję.

Dziewczyna białoruskiego aktywisty Szyszoua: Nie mógł popełnić samobójstwa

Bażena Żołudź, dziewczyna Szyszoua, opowiedziała Radiu Swaboda, że we dwoje wyjechali do Kijowa w związku z prześladowaniami ze strony białoruskich władz.

Jak poinformowała, rodzice i dziadkowie Szyszoua nie żyją, sam pracował jako freelancer w sferze IT.

 - przekazała.

Dodała, że jej partner nie otrzymywał bezpośrednich gróźb, ale miał złe przeczucia. powiedziała Żołudź.

Kobieta nie zauważyła w ostatnim czasie niczego nietypowego w zachowaniu Szyszoua. - powiedziała.

Komunikat policji

"Obywatela Białorusi Witala Szyszoua, który zaginął wczoraj w Kijowie, znaleziono dziś powieszonego w jednym z kijowskich parków, niedaleko jego miejsca zamieszkania" - czytamy w komunikacie policji.

Policja zabezpieczyła na miejscu telefon i rzeczy osobiste ofiary. Wszczęto śledztwo z artykułu kodeksu karnego dotyczącego zabójstwa. Podkreślono, że będą badane wszystkie wersje, w tym upozorowanego na samobójstwo morderstwa.

Pełen obraz zdarzeń będzie ustalony po przesłuchaniu świadków, analizie nagrań z kamer monitoringu i przeprowadzeniu ekspertyz oraz eksperymentów śledczych - dodano.

Apel policji

Policja apeluje do wszystkich, którzy znali ofiarę, o informacje w sprawie ostatnich tygodni jego życia, jego stanu emocjonalnego, możliwych gróźb.

Dzień wcześniej organizacja Białoruski Dom na Ukrainie, pomagająca Białorusinom uciekającym z ojczyzny przed prześladowaniami, poinformowała, że Szyszou, który jest jej szefem, zaginął. Jak podano, mężczyzna najprawdopodobniej wyszedł rano pobiegać (w domu nie znaleziono stroju sportowego) i nie wrócił.

Nie można było połączyć się z jego numerem telefonu, a z aparatu wykonano kilka głuchych połączeń. Urządzenie nie miało włączonej opcji śledzenia lokalizacji (konta Google) - wskazała organizacja. Przeszukano miejsce, w którym zazwyczaj biegał, ale nie znaleziono żadnych śladów.

Nagranie z monitoringu

Wieczorem organizacja przekazała, że na nagraniach z monitoringu widać, jak mężczyzna o godz. 9 wychodzi z domu pobiegać, a godzinę później powinien być z powrotem.

Według ukraińskiej redakcji BBC Szyszou miał 26 lat. Jurij Szczuczko z Białoruskiego Domu, który uczestniczył w poszukiwaniach, powiedział telewizji Current Time, że na twarzy Szyszoua były ślady pobicia. Dodał, że w ostatnich dniach Szyszou "coś podejrzewał" i prosił, by zadbać o jego bliskich, jeśli coś mu się stanie.

 - powiedział Current Time. Według niego aktywni członkowie Białoruskiego Domu otrzymywali informacje, że na Ukrainę "przybywają osoby z sił specjalnych i innych jednostek Białorusi w celu ich fizycznej likwidacji". - wskazał Szczuczko.

Znajomi Szyszoua mówili, że wcześniej zauważał on, że był śledzony podczas biegania, a do niego i jego dziewczyny podchodzili podejrzani ludzie i próbowali nawiązywać z nimi rozmowę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj