Dziennik Gazeta Prawana logo

Niespokojnie w Burkinie Faso. Armia ogłosiła usunięcie z urzędu prezydenta

24 stycznia 2022, 20:37
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Policyjny patrol na ulicy Wagadugu, stolicy Burkiny Faso
<p>Policyjny patrol na ulicy Wagadugu, stolicy Burkiny Faso</p>/PAP/EPA
Zbuntowana armia w Burkina Faso poinformowała, że usunęła z urzędu prezydenta Rocha Kabore'a, zawiesiła konstytucję, rozwiązała rząd i parlament oraz zamknęła granice. Reuters, powołując się na źródła w kręgach politycznych w tym kraju, przekazał, że Kabore podał się do dymisji.

W oświadczeniu zbuntowanych wojskowych, podpisanym przez podpułkownika Paula-Henri Sandaogo Damibę i odczytanym w państwowej telewizji, stwierdzono, że przejęcie władzy odbyło się bez użycia przemocy, a osoby zatrzymane znajdują się w bezpiecznym miejscu.

Jak pisze Reuters, oświadczenie zostało wygłoszone w imieniu nieznanego wcześniej w tym kraju podmiotu - Patriotycznego Ruchu na rzecz Ochrony i Odbudowy (MPSR). -  powiedział Damiba.

Kabore został uwięziony przez zbuntowanych żołnierzy i obecnie nie wiadomo, gdzie jest przetrzymywany. Rządząca krajem partia oświadczyła, że prezydent przeżył bunt żołnierzy, który przekształcił się w zamach stanu. W niedzielę w okolicach siedziby prezydenta w stolicy państwa, Wagadugu, słychać było silny ostrzał - informowały agencje. Tego samego dnia w wielu jednostkach wojskowych w Burkinie Faso doszło do buntu żołnierzy, żądających lepszego uzbrojenia do walki z dżihadystami.

Prezydent zatrzymany

Następnie Reuters podał, że prezydent Kabore został zatrzymany przez zbuntowanych wojskowych i przebywa w koszarach. Rząd jednak zaprzeczał, jakoby doszło do wojskowego przewrotu.

W poniedziałek Reuters przekazał, że na twitterowym koncie prezydenta pojawił się wpis, nawołujący zbuntowanych żołnierzy do złożenia broni. Nie dało się jednak potwierdzić, czy autorem tego apelu był rzeczywiście szef państwa.

– napisano w poście, pod którym widniał podpis RK.

Fala protestów

Rauters przypomina, że w ostatnich miesiącach Kabore stanął w obliczu fali protestów w związku ze społeczną frustracją, spowodowaną zabijaniem cywilów i żołnierzy przez bojowników powiązanych z Państwem Islamskim i Al-Kaidą. Część gniewu ulicy skierowana była także przeciwko rządowi Francji, który rozmieścił kilka tysięcy żołnierzy w regionie Sahelu w Afryce Zachodniej do walki z bojownikami, ale zbyt słabo wsparł władze Burkiny Faso.

W poniedziałek USA wezwały armię Burkina Faso do "natychmiastowego uwolnienia" prezydenta oraz do "poszanowania konstytucji" i "przywódców cywilnych" kraju.  – powiedział rzecznik amerykańskiej dyplomacji.

Do uwolnienia prezydenta Burkiny Faso wezwała również Unia Europejska. - oświadczył w komunikacie szef europejskiej dyplomacji Josep Borrell.

Burkina Faso, dawna francuska kolonia, zmaga się z atakami grup dżihadystycznych, mających związki z Al-Kaidą i Państwem Islamskim, które przenikają na terytorium kraju z innych państw regionu subsaharyjskiego. Ocenia się, że w atakach, za którymi stali dżihadyści, zginęło w ubiegłym roku co najmniej 2000 ludzi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj