- powiedziała w rozmowie z PAP wolontariuszka w domu dla samotnych matek z dziećmi w Charkowie.
Placówka znajduje się w pobocznej dzielnicy miasta - po przeciwległej stronie do obecnej linii rosyjskiego ataku.
- zrelacjonowała.
Dodała, że wojsko rosyjskie idzie na razie z innej strony. - przyznała.
- powiedziała.
Pod opieką zakonnic i wolontariuszy jest blisko 30 dzieci oraz 24 mamy. Dzieci są w różnym wieku.
- powiedziała Ania.
W tym momencie wszyscy w domu dziecka starają się zachowywać spokój tak, aby najmłodsi jak najmniej odczuwali tę sytuację.
"Dzieci nie do końca wiedzą, co się stało"
- mówiła w rozmowie z PAP.
Pytana, skąd znajduje siłę na zachowanie spokoju w tak trudnym momencie powiedziała, że odnajduje ją w Panu Bogu.
- powiedziała.
Wielu jej znajomych mieszka w centrum miasta.
- dodała ze smutkiem w głosie.
- powiedziała na koniec.