Upublicznienie dokumentów - nakazu rewizji oraz protokołu zabranych rzeczy - nastąpiło na wniosek prokuratora generalnego i za zgodą samego byłego prezydenta. Nakaz zezwala na konfiskatę "wszystkich fizycznych dokumentów stanowiących dowody, kontrabandę, owoce przestępstwa lub inne nielegalnie posiadane przedmioty", stanowiących złamanie trzech przepisów kodeksu karnego, w tym ustawy o szpiegostwie.
Przepisy dotyczą m.in. przechowywania dokumentów zawierających informacje związane z obroną narodową, które "mogą zaszkodzić Stanom Zjednoczonym lub pomóc obcemu przeciwnikowi". Nakaz pozwala także na konfiskatę "dowodów świadomej zmiany, niszczenia lub ukrywania" oficjalnych dokumentów. Wystawienie nakazu oznacza, że sędzia uznał, że istnieją solidne przesłanki, by podejrzewać, że były prezydent mógł złamać wymienione przepisy.
Najwyższa klauzula tajności
Protokół zarekwirowanych przedmiotów wymienia 26 pudełek, z których jedno zawiera zestaw dokumentów o najwyższej klauzuli tajności TS/SCI (Top Secret/Senstive Compartmented Information), cztery o klauzuli "ściśle tajne", trzy "tajne" i trzy "poufne". Wśród pozostałych przedmiotów jest też dokument określony "Info nt. prezydenta Francji", ręcznie napisane notatki, zdjęcia, czy po prostu "dokumenty".
Trump wcześniej twierdził, że zdeklasyfikował wszystkie posiadane dokumenty przed opuszczeniem Białego Domu, jednak nie jest jasne, czy zrobił to zgodnie z przepisami.
Nie jest jasne, czy wśród skonfiskowanych dokumentów były te dotyczące broni jądrowej. W czwartek "Washington Post" informował, że właśnie takie podejrzenia mieli śledczy.
W piątek Trump nazwał te doniesienia mistyfikacją. W późniejszym oświadczeniu napisał też: .
Trump odniósł się w ten sposób do ponad 30 milionów dokumentów, które Archiwa Narodowe dobrowolnie wysłały do Chicago na potrzeby powstającej biblioteki prezydenckiej Obamy.
Administracja Archiwów Narodowych (NARA) wkrótce potem wydała oświadczenie, w którym zaprzeczyła, by wśród dokumentów były te opatrzone klauzulą niejawności. Dodała też, że sprawuje pieczę nad dokumentami.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.