Po powrocie do Izraela z wizyty w USA Hercog udał się w niedzielę do szpitala, gdzie przebywa obecnie Netanjahu, któremu wszczepiono w nocy z soboty na niedziele rozrusznik serca, by podjąć próbę osiągnięcia kompromisu w sprawie reformy.

Reklama

Po tym spotkaniu Hercog spotkał się również z byłym premierem i liderem opozycji Lapidem. Izraelskie media podały, że Lapid zgodził się na kompromisową propozycję zaprezentowaną przez Hercoga, która obejmowałaby wstrzymanie reformy sądownictwa na okres 15 miesięcy. Według Lapida jedyną przeszkodą pozostaje odmowa partii Likud, której liderem jest urzędujący premier, wstrzymania procesu legislacyjnego na okres dłuższy niż trzy miesiące.

"Zrobię wszystko, co w mojej mocy…"

Bez siły i zaangażowania protestów nie byłoby to możliwe - powiedział Lapid, odnosząc się do ewentualnego kompromisu. Bez setek tysięcy ludzi, którzy wyszli na ulice, ustawodawstwo byłoby kontynuowane bez przeszkód. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby osiągnąć szerokie porozumienie w celu zapewnienia silnego i demokratycznego Izraela - dodał.

Jednocześnie telewizja Channel 12 News poinformowała, że jeden z liderów opozycji, Beni Ganc, jak dotąd nie zgodził się na proponowane warunki, gdyż nie jest zainteresowany odkładaniem najbardziej drażliwych kwestii i preferuje kompleksowe rozwiązanie.

Reklama

Decydująca faza kryzysu

Kryzys, który wstrząsa Izraelem od ponad pół roku, wkracza w decydującą fazę. Kneset rozpoczął w niedzielę maraton obrad w celu zamknięcia dyskusji nad kluczowym elementem kontrowersyjnych planów. Chodzi o ograniczenie prerogatyw Sądu Najwyższego, który może uchylać decyzje rządu, jeśli uzna je za "nieracjonalne", tj. nieproporcjonalnie skoncentrowane na interesie politycznym bez wystarczającego uwzględnienia interesu publicznego. Decydujące głosowania mają być przeprowadzone w poniedziałek.

Opozycja postrzega zmiany forsowane przez rząd jako zagrożenie dla demokracji. Netanjahu i jego sojusznicy przekonują, że nowe prawo przywróci równowagę pomiędzy organami władzy, gdyż ich zdaniem wymiar sprawiedliwości ma zbyt duże kompetencje.

Z Jerozolimy Marcin Mazur