Goście TVN24 zaznaczyli, że święta w cieniu wojny dla wielu rodzin są bardzo trudnym doświadczeniem.
"Tu nie ma ani jednej lampki"
Wróciłam dopiero co z Buczy, byłam w Kijowie i to jest ogromny kontrast. W Kijowie stoi choinka (...), dość skromna i mała, ale stoi. Tam zbierają się dzieci z rodzicami, tam są śpiewane kolędy. W Buczy z kolei nie ma ani jednej lampki, ani jednej ozdobionej choinki. Ani w oknach, ani na ulicach. To jest miasto żałoby, ogromnych traum - mówiła Alina Makarczuk, dziennikarka TVN24.
Spotkałam tam panią Halinę, która ma 85 lat i jest weteranką II wojny światowej, chociaż wtedy była jeszcze małą dziewczynką. Powiedziała jedno: Nic nam nie zostaje. Co nam zostaje? To nasze być albo nie być. Dopóki walczymy, dopóki w jakiś sposób czcimy nasze tradycje, ten naród istnieje i będzie trwał - dodała.
Studiowała edukację medialną i dziennikarstwo na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego.
W dzienniku pracuje od 2020 roku. Pracowała m.in. w fundacji działającej na rzecz osób starszych przy TV Puls. Zajmowała się tworzeniem informacji, przeprowadzała wywiady na potrzeby spotów reklamowych, pisała reportaże ukazujące problemy społeczne i materialne osób starszych. Tworzyła content na social media, organizowała plany filmowe na potrzeby spotów charytatywnych. Zajmowała się również montażem treści wideo.
W dziennik.pl zajmuje się głównie pisaniem o aktualnych wydarzeniach politycznych, newsowych i gospodarczych.