Dziennik Gazeta Prawana logo

"Najczarniejszy scenariusz jest na stole". Szef BBN ostrzega przed przełamaniem frontu

19 marca 2024, 12:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jacek Siewiera
Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera/PAP
Uzbrojenie, kupowane w USA posłuży polskiej armii - tłumaczy szef BBN Jacek Siewiera. Jego zdaniem, nie ma bowiem możliwości zgody na przekazanie tego sprzętu Ukrainie.

W ubiegły wtorek prezydent Andrzej Duda i premier Donald Tusk spotkali się w Białym Domu z prezydentem USA Joe Bidenem w 25. rocznicę wstąpienia Polski do NATO.

Co Polska chce kupić w USA?

Ogłoszono wówczas, że Departament Stanu USA wyraził zgodę na sprzedaż Polsce ponad 800 rakiet dalekiego zasięgu ziemia-powietrze JASSM, 745 rakiet powietrze-powietrze AIM-120C i ponad 200 rakiet powietrze-powietrze AIM-9X Sidewinder Block II. Prezydent Biden poinformował, że udzieli Polsce nowego kredytu o wartości 2 mld. dolarów w ramach programu Foreign Military Financing na zakup amerykańskiego uzbrojenia, w tym 96 śmigłowców AH-64E Apache.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego podkreślił we wtorek w TVN 24, że wizyta prezydenta i premiera w USA, "łączna, wyjątkowa zrealizowała, również to, w jaki sposób prezydent, jako głowa państwa otwiera pewne możliwości rządów, co do zawierania kontraktów". To czy rząd z nich skorzysta - dodał - zależy od rządu.

"Nie widzę żadnych powodów…"

Na pytanie czy Polska będzie ten sprzęt kupować dla siebie, czy dla Ukrainy Siewiera odparł, że dla siebie. Po pierwsze ten sprzęt jest potrzebny bezwzględnie nam. Po drugie jest to najbardziej zaawansowany technologicznie sprzęt dostępny dzisiaj na świecie, zwłaszcza Apache w najnowszej wersji (...) Aktualnie nie widzę żadnych powodów i możliwości wyrażenia zgody na przekazanie takiego uzbrojenia na Ukrainę. Rzecz trzecia, dzisiaj Apache nie przyniósłby oczekiwanych rezultatów na Ukrainie, bo tam nie ma możliwości uzyskania przewagi powietrznej. Żadna ze stron jej nie uzyskała - powiedział Siewiera.

"Nad Europą wisi ryzyko konwencjonalnej wojny"

Zapytany o zagrożenie ze strony Rosji Siewiera ocenił, że niestety nad Europą wisi w perspektywie najbliższych lat również ryzyko konwencjonalnej wojny, na którą musimy być przygotowani, po to, by móc jej uniknąć. Na pytanie, czy czarny scenariusz to sytuacja, gdy front na Ukrainie się załamuje, Rosja zajmuje duży obszar tego kraju i zaczyna się zastanawiać "kto dalej", szef BBN stwierdził, że nie chce iść w stronę straszenia i budowy poczucia zagrożenia, które wymyka nam się spod kontroli, natomiast obawia się, że niedoceniane jest ryzyko załamania frontu.

Szef BBN powiedział, że ma wrażenie, iż w świecie Zachodu istnieje przekonanie, że Ukraina przy pewnych deficytach amunicji i uzbrojenia będzie spychana przez Federację Rosyjską w stronę Dniepru, i ten front będzie się przesuwał, będzie czas na podjęcie decyzji. Zaznaczył jednak, że w kategoriach wojskowych odcięcie od amunicji, jeśli nastąpi na którymkolwiek etapie, i choćby na krótko, może doprowadzić do załamania się frontu.

"Najczarniejszy scenariusz"

Podkreślił, że przełamanie frontu w takich warunkach dzisiaj miałoby katastrofalne skutki. Według Siewiery, jest to rzeczywiście dla Ukrainy najczarniejszy scenariusz, który jest na stole.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj