Dziennik Gazeta Prawana logo

Ostrzegł kraj przed wojną. Stanowcza reakcja Moskwy

20 marca 2024, 14:01
[aktualizacja 22 marca 2024, 13:56]
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Premier Armenii Nikol Paszynian zakomunikował, że pod koniec tygodnia jego kraj może zostać zaatakowany przez Azerbejdżan
Premier Armenii Nikol Paszynian zakomunikował, że pod koniec tygodnia jego kraj może zostać zaatakowany przez Azerbejdżan/Shutterstock
Premier Armenii Nikol Paszynian zakomunikował, że pod koniec tygodnia jego kraj może zostać zaatakowany przez Azerbejdżan. Chodzi o spór dotyczący czterech niezamieszkanych wiosek. Od 30 lat są one okupowane przez Ormian. Wypowiedź Paszyniana spotkała się z błyskawiczną reakcją Moskwy. 

Konflikt Armenii z Azerbejdżanem 

We wtorek ormiański premier Nikol Paszynian przyznał, że zagrożenie wojną jest realne. Armenia może stanąć w obliczu wojny z Azerbejdżanem, jeśli nie pójdzie na kompromis z Baku i nie zwróci czterech wiosek, które zajmuje od początku lat 90. – ogłosił. 

Chodzi o cztery niezamieszkałe od 30 lat wioski: Baghanis Ayrum, Ashagh Askipara, Kheirimli i Ghezelhajili. Należą one do Azerbejdżanu, lecz są okupowane przez Armenię. 

Ormiański premier dodał, że w przypadku niezwrócenia wiosek, Armenii grozi atak ze strony Azerbejdżanu "pod koniec tygodnia". 

Stanowcza reakcja Rosji

Na oświadczenie Nikola Paszyniana zareagowała rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maria Zacharowa.

"Premier Armenii Nikol Paszynian powiedział na spotkaniu z mieszkańcami regionu Tawusz, że jeśli Erywań nie pójdzie na kompromis z Baku w kwestii przygranicznych wiosek, wojna może wybuchnąć pod koniec tygodnia" – napisała na portalu Telegram.

Propagandystka z Kremla próbowała zrzucić odpowiedzialność za powstałą sytuację na Zachód.

"Doprowadzili do tego nowi kuratorzy z Unii Europejskiej, NATO i Waszyngtonu. Uwaga: to oświadczenie nie ma nic wspólnego z Rosją. Jest to wyłączna kompetencja obecnych władz w Erywaniu i wynik ich konsultacji z ludźmi Zachodu" – dodała. 

Putin otworzy nowe fronty walki?

Władimir Putin wygrał wybory prezydenckie w Rosji. Rosyjski dyktator będzie rządzić krajem przez kolejnych sześć lat. "Wynik głosowania może go pchnąć do otwarcia nowych frontów walki z Zachodem" - zauważa "Le Figaro".

Francuzi zwrócili uwagę na konflikt o Górski Karabach. W nim Moskwa pełniła rolę obrońcy Erywania. 

W Armenii stacjonować ma wciąż 3000 rosyjskich żołnierzy, którzy pełnią tam "misję pokojową".

"Rosja zajęta wojną z Ukrainą nie była w stanie zareagować na błyskawiczną i skuteczną kampanię Azerbejdżanu w 2020 r., ani militarnie, ani dyplomatycznie. Jesienią ubiegłego roku, po uznaniu, że Kreml zdradził wiernego sojusznika, premier Armenii Nikol Paszynian zainicjował proces zbliżenia z Europą" – tłumaczy francuska gazeta.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj