3 września 2004 r. po trzech dniach przetrzymywania przez czeczeńskich terrorystów około 1100 osób, w ataku sił bezpieczeństwa w szkole zginęło 334 zakładników. Wśród zakładników, którzy zginęli podczas szturmu, było 186 dzieci - uczniów, którzy przyszli na uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego. Zginęli również czeczeńscy zamachowcy. Kilkaset osób zostało rannych.

Reklama

Putin do tej pory omijał szkołę w Biesłanie

Putin pojawił się w Biesłanie w kaukaskiej Republice Północnej Osetii tuż po tragedii, ale nie wybrał się wówczas na miejsce dramatu. Tym razem odwiedził ruiny szkoły (w budynku podczas szturmu eksplodowały materiały wybuchowe), która została przekształcona w pomnik. Złożył tam kwiaty i zapalił świecę. Ukląkł na cmentarzu, na którym pochowano zabite dzieci. W oddali krążył helikopter co uwiecznił operator prezydenckich służb.

Putin złożył kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym poległych podczas szturmu funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa. Spotkał się z delegacją kobiet z grupy Matek Biesłanu - jednej z organizacji grupujących osieroconych rodziców.

Za granicą podejmowano próby nie tylko uzasadnienia ataku terrorystycznego w Biesłanie, ale także udzielenia terrorystom wszelkiego rodzaju pomocy - powiedział Putin, nie ujawniając jednak konkretów. Ciludzie nie mają żadnej moralności ani zasad, mają tylko swoje interesy - dodał. Rosja pokonała terrorystów na Kaukazie i pokona neonazistów popełniających przestępstwa w Donbasie i obwodzie kurskim - obwieścił.

Wypowiedzi kobiet wycięto

Reklama

W opublikowanym nagraniu nie znalazły się wypowiedzi kobiet, z którymi rozmawiał rosyjski przywódca. Matki - powiedziała niezależnemu portalowi Agentstwo współprzewodnicząca grupy Aneta Gadijewa. skarżyły się, że rosyjskie śledztwo toczące się w sprawie samego zamachu oraz akcji odbijania szkoły nigdy nie zostało zakończone. Putin miał na to odpowiedzieć, że nic o tym nie wiedział i zapewnił, że poprosi szefa Komitetu Śledczego o interwencję - poinformował portal Moscow Times

Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz), który rozpatrywał skargę złożoną przez kilkadziesiąt rodzin zakładników i osób rannych w ataku uznał, że władze rosyjskie popełniły szereg uchybień. Ocenił, że rosyjskie służby specjalne były w posiadaniu informacji o przygotowywanym ataku. Uznał także, że podczas szturmu nie zdołano zminimalizować zagrożenia zakładników. Władze nie podjęły także - zdaniem ETPCz - niezbędnych działań w celu zbadania okoliczności ataku i przyczyn śmierci zakładników.

Wizyta w Biesłanie była elementem podróży rosyjskiego przywódcy po regionie Kaukazu Północnego: jej wcześniejszym etapem była Kabardo-Bałkaria, zaś po wizycie w Biesłanie Putin udał się do Czeczenii.

Co stało się w Biesłanie?

1 września 2004 r., w pierwszym dniu roku szkolnego Biesłanie, grupa uzbrojonych rebeliantów, domagających się wyprowadzenia rosyjskich wojsk z Czeczenii, zaatakowała budynek szkoły i wzięła 1100 zakładników, głównie dzieci. Terroryści przetrzymywali ich przez ponad 50 godzin. 3 września doszło do szturmu, w trakcie którego zginęły 334 osoby, w tym 186 dzieci. Rannych zostało 810 osób. Władzom udało się zatrzymać jednego terrorystę, pozostali ponieśli śmierć na miejscu.