Katastrofa samolotu w Alpach. Co wiemy do tej pory? ZDJĘCIA
25 marca 2015, 18:52
Polskie MSZ potwierdziło, że na pokładzie samolotu Germanwings było niemowlę z polskim obywatelstwem. Tymczasem francuscy specjaliści badają czarną skrzynkę samolotu Airbus A320, który rozbił się w
Alpach. Wydobyli z niej nagania rozmów z kabiny pilotów, a także inne ważne dane. Katastrofa samolotu linii Germanwings, który spadł wczoraj w okolicach miasteczka Barcellonette, to jeden z najtragiczniejszych wypadków w historii niemieckiego lotnictwa cywilnego.
1/14Airbus A320 niemieckich linii Germanwings rozbił się wczoraj koło miejscowości Seyne les Alpes we francuskich Alpach. Zginęło 150 osób: 144 pasażerów i sześciu członków załogi. Wśród pasażerów było najwięcej obywateli Niemiec - 72 osoby - oraz Hiszpanii - 35 osób. W sumie na pokładzie byli obywatele co najmniej 15 krajów. Prawdopodobnie nie było wśród nich Polaków, choć nie ustalono jeszcze narodowości wszystkich ofiar.
PAP/EPA/ALBERTO ESTEVEZ
2/14Miejsce katastrofy airbusa A320 w Alpach Francuskich
PAP/EPA/GUILLAUME HORCAJUELO
3/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/Thomas KoehlerPhotothek.net German Foreign OfficeHANDOUT
4/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/PETER KNEFFEL
5/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/PETER KNEFFEL
6/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/FEDERICOGAMBARINI
7/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/PETERENDIG
8/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/ALEJANDRO GARCIA
9/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/MAJA HITIJ
10/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/SEBASTIEN NOGIER
11/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/JAVIER BELVER
12/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/ALBERTO ESTEVEZ
13/14Katarstrofa aibusa linii Germanwings
PAP/EPA/PETER KNEFFEL
14/14Katastrofa airbusa linii Germanwings
PAP/EPA/MAJA HITIJ
Powiązane
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/IAR