"Bardzo przepraszam rodziców i wszystkich, których dotknęło zamieszanie i podwyżka opłat za przedszkole - powiedział Tusk na czwartkowej konferencji prasowej.

Reklama

"Niezależnie od tego, że to decyzje samorządu, ale czuję się oczywiście współodpowiedzialny za to się dzieje w Polsce. Będziemy starali się rzeczywiście to szybko wyprowadzić na prostą" - zadeklarował szef rządu.

Donald Tusk dodał też, że kwestia nowelizacji ustawy o systemie oświaty i problemy przedszkoli nie mogą być elementem kampanii wyborczej, "typowej wyborczej młócki".

Tusk w związku z sytuacją dotyczącą przedszkoli spotkał się w czwartek m.in. z minister edukacji Katarzyną Hall oraz prezesem Rządowego Centrum Legislacji Maciejem Berkiem; następnie rozmawiał z samorządowcami.

"Chcę zapobiec używania tej sprawy (przedszkoli) w kampanii wyborczej, aby partie polityczne nie okładały się tutaj fałszywymi argumentami, jak kłodą, bo jest to za poważna sprawa i zbyt dotkliwa dla ludzi, żeby robić z tego typową wyborczą młóckę" - powiedział szef rządu na czwartkowej konferencji prasowej.

Jak zaznaczył, nowelizacja ustawy o systemie oświaty "miała być odpowiedzią na pozwy sądowe, przegrywane przez samorządy". "Istniało zagrożenie, że samorządy w ogóle nie będą mogły pobierać żadnej opłaty za przedszkola, a to mogłoby oznaczać konieczność zamykania przedszkoli, albo bardzo poważne kłopoty finansowe dla samorządów" - podkreślił szef rządu.

Reklama

Tusk zadeklarował, że razem z samorządami "będziemy szukali pozytywnego rozwiązania dla rodziców w sprawie opłat za przedszkola.

Zdaniem premiera rozpisanie opłaty za przedszkole na godziny, zamiast opłaty ryczałtowej, "powoduje, że rodzice mają prawo do niepłacenia za dziecko wtedy, gdy ono jest chore i nie przebywa w przedszkolu".



"Istnieją grupy rodziców, którzy będą posyłać swoje dzieci do przedszkola na 5, 6, 7 godzin. Oni podwyżki nie powinni odczuć" - przekonywał Tusk. "Ale prawdą jest, że kluczowa grupa to jest ta, która posyła dzieci przed ósmą rano i potrzebuje więcej niż osiem godzin, bo typowy czas pracy to jest osiem godzin. I tutaj, wraz z samorządami, będziemy szukali pozytywnego rozwiązania dla rodziców" - powiedział premier.

Według niego, deklaracja dotyczącą szukania sposobu na współfinansowanie niektórych świadczeń edukacyjnych i opiekuńczych z budżetu państwa, "powinna wpłynąć na samorządy w celu ewentualnej rewizji ich uchwał" w sprawie odpłatności za przedszkola.

"Mam nadzieję, że wszystkie samorządy zrozumieją, że to nie jest interes tej czy innej grupy politycznej, tej czy innej instytucji, ale chodzi o poważny interes społeczny" - dodał szef rządu.

"Gdyby po naszym analizach okazało się, że potrzebna jest zmiana ustawowa i byłby dobry pomysł, wspólnie przez wszystkich wspierany, postaralibyśmy się to zrobić jeszcze przed wyborami, choć wydaje mi się to mało prawdopodobne, ze względu na potrzebny cykl konsultacji" - dodał Tusk.

W nowelizacji ustawy o systemie oświaty, uchwalonej przez Sejm w 2010 r., zapisano, że przedszkolem publicznym jest placówka, która zapewnia bezpłatne nauczanie, wychowanie i opiekę w czasie ustalonym przez gminę, ale nie krótszym niż pięć godzin dziennie. Wprowadzono też do ustawy zapis, że wysokość opłat za świadczenia udzielane przez przedszkola publiczne w czasie przekraczającym wymiar co najmniej pięciu godzin oraz za korzystanie z wyżywienia będą ustalały rady gmin w swoich uchwałach. Za przyjęciem tej nowelizacji głosowały wówczas wszystkie partie polityczne.

W środę SLD złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o sprawdzenie zgodności z konstytucją przepisów, które pozwalają samorządom pobierać dodatkowe opłaty za przedszkola publiczne. PiS chce nowelizować ustawę.