25 września po południu, na Rynku Kościuszki w centrum Białegostoku, kandydaci PO rozdawali ulotki wyborcze. Przyjechał tam także tzw. tuskobus, a gościem był szef MSZ Radosław Sikorski. W akcji brała też udział minister nauki Barbara Kudrycka, która na podlaskiej liście wyborczej do Sejmu była liderem.

Reklama

W miejscu kampanii PO zebrała się liczna grupa młodych ludzi, w tym kibiców Jagiellonii. Mieli ze sobą duży transparent: "Sikorski, to ty jesteś narodową katastrofą". Grupa wciąż towarzyszyła działaczom PO rozdającym ulotki, skandowano m.in.: "Cześć i chwała bohaterom", "Piłka nożna dla kibiców", "Wolności słowa żądamy, wolności słowa", "Sikorski frajerze, chwały bohaterom nikt nie odbierze", "Sikorski - zdrajca narodu", "9 października wrzuć Platformę do śmietnika".

http://www.youtube.com/watch?v=mduG-YNiFeQ

Minister Sikorski mówił wówczas dziennikarzom, że to zwolennicy PiS. Rozdając ulotki, prosił o poparcie kandydatów PO, żeby - jak mówił - "ci panowie nie rządzili".

Na podstawie materiałów Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, postępowanie sprawdzające wszczęła 28 września Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe. Zastępca jej szefa Artur Kuberski powiedział w środę PAP, że przyjęty wstępnie kierunek postępowania, to podejrzenie publicznego znieważenia lub poniżenia "konstytucyjnego organu RP".

Człowiek Palikota chce izolować Kaczyńskiego od społeczeństwa>>>

Prokuratura ma jeszcze dwa tygodnie na podjęcie decyzji, czy wszcząć śledztwo.

Tymczasem minister Sikorski, w odpowiedzi na pismo skierowane do niego przez szefa białostockiej prokuratury, napisał: "Uważam, że jakkolwiek dochodziło do przypadków zachowań chamskich i agresywnych, nie widzę potrzeby sankcjonowania karnie ich inicjatorów". Dokument opublikował na twitterze. Nosi on datę 11 października. Prokuratura jeszcze go nie otrzymała.