"Decyzja została już podjęta, chociaż nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy to nastąpi, bowiem to jest już decyzja prokuratora. Czekamy na przeprowadzenie ekshumacji miesiące,
kiedy temperatura jest na odpowiednim poziomie" - powiedział Kurtyka w czwartek w RMF FM.
Ciało Stanisława Pyjasa znaleziono 7 maja 1977 r. w bramie kamienicy przy ul. Szewskiej w Krakowie. Prokuratura umorzyła wówczas śledztwo, podając, że Pyjas "spadł ze
schodów". Dla przyjaciół i znajomych Pyjasa ta wersja okoliczności jego śmierci była od początku niewiarygodna, bo wiedzieli, że interesowała się nim bezpieka.
Śledztwo wznowiono w 1991 r., a potem jeszcze kilkakrotnie podejmowano i umarzano z powodu niemożności wykrycia sprawców. Obecnie sprawę bada krakowski IPN. Jest to już piąte śledztwo ws.
śmierci Pyjasa. Krakowski IPN przejął je formalnie 21 maja 2008 roku w związku z pojawieniem się nowych dokumentów.
Do tej pory zarzuty utrudniania śledztwa z lat 70. przedstawiono sześciu osobom. Według prokuratury, w wyniku ich działalności zaprzepaszczono szanse na ustalenie okoliczności śmierci Pyjasa.
Trzech z oskarżonych zmarło w toku postępowania, dwóch zostało prawomocnie skazanych, zaś proces przeciw b. wiceministrowi SW gen. Bogusławowi Stachurze, z powodu złego stanu zdrowia
oskarżonego został zawieszony, a po jego śmierci umorzony.
Śmierć Stanisława Pyjasa była impulsem do utworzenia w 1977 r. Studenckiego Komitetu Solidarności.
Nawiązując do sensacyjnych dokumentów świadczących o tym, że generał Jaruzelski mógł być zwerbowany przez generała Kiszczaka Kurtyka stwierdził: "Jaruzelski był
zdrajcą".
"Został zwerbowany przez Informację Wojskową w latach 50. Sowieci roztoczyli nad nim parasol ochronny. To Kiszczak w 1952 r. uratował go przed wyrzuceniem z armii: Istniała potem
pamięć tej przysługi, na której budowali stosunki koleżeńskie" - powiedział Kurtyka.