Dramat zarejestrowała kamera miejskiego monitoringu. Na nagraniu widać, jak ze skręcającego na łuku jezdni tico wypada coś, co z oddali przypomina mały pakunek. Ale w rzeczywistości był to mały chłopiec. Skulony potoczył się po ruchliwej ulicy. Tylko cudem nie zginął. Na szczęście nie najechał na niego żaden samochód.

Reklama

"Troskliwa" 25-letnia matka nawet nie zauważyła, co się stało. Tak pochłonęła ją rozmowa z koleżanką prowadzącą auto. Co gorsza, była pijana. Miała prawie promil alkoholu we krwi. Jak się później pokrętnie tłumaczyła, w samochodzie było bardzo głośno, a z tyłu siedziały jeszcze córki jej koleżanki, dwu- i trzylatka. Dlatego nie od razu zorientowała się, że brakuje jej dziecka.

Poobijanym chłopcem zajęli się przechodnie. Wbiegli na ulicę, zatrzymali nadjeżdżające samochody. Zaalarmowali policję i pogotowie. Gdyby nie ich szybka reakcja, chłopczyk mógłby zginąć pod kołami innych aut.

Kilkanaście minut później kobiety wróciły samochodem po zgubionego malucha. Sanitariusze na szczęście już go opatrywali. Trzylatek trafił do szpitala, ale lekarze uspokajają, że jest w dobrym stanie.

Skandaliczną bezmyślnością pijanej matki zajęła się policja. Kobieta najpewniej usłyszy zarzut narażenia dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia. Grozi za to pięć lat więzienia.

"Niewykluczone, że zarzuty usłyszą obydwie kobiety, i matka chłopca, i kierowca, bowiem dzieci jadące z tyłu nie były zapięte pasami bezpieczeństwa. Tylko jedno dziecko było przewożone w foteliku" - mówi "Gazecie Olsztyńskiej" Jarosław Sroka z policji w Giżycku.