Dziennik Gazeta Prawana logo

List do 20-latków

8 marca 2009, 18:40
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Wasze dzisiejsze poczucie apolityczności jest usprawiedliwione. Wbrew krytycznym głosom postępujecie słusznie zachowując dystans wobec politycznych sporów i unikając języka stada - pisze do ludzi z pokolenia wolności Rafał Matyja, politolog, wykładowca akademicki.

Jestem wykładowcą akademickim. Moja praca to nieustanna rozmowa z dwudziestolatkami. Dlatego Zwłaszcza że każdy kolejny rocznik studentów próbuje - tak jak Wy - opisać swoje miejsce, swoją oryginalną tożsamość, wypowiedzieć nikłe jeszcze doświadczenie w nowy, oryginalny sposób. Mówicie o sobie językiem po części tylko własnym, w dużej mierze powtarzacie obserwacje Waszych rodziców, nauczycieli, socjologów.

Te cechy są związane ze zmianami, na które nie mieliście wpływu. Przyzwyczaja Was do tego zarówno świat mediów, jak też szkoła, której program zdaje się coraz bardziej schlebiać takiemu nastawieniu, rezygnować z dawnych wymagań. Wcale Wam tego nie zazdroszczę, przeciwnie - wiem, jak wiele kosztuje Was nadrabianie na studiach tego, czego nie nauczono Was w szkole. Jak wiele kosztuje porzucanie zgubnych nawyków wytrenowanych przez upiorny system przygotowań do nowej matury. Wiem, że wychowano Was z dala od książek i nabranie do nich sympatii i zaufania wymaga czasu i samozaparcia.

W latach ich młodości, w ostatnim okresie PRL, tylko niewielu studentów aktywnie uczestniczyło w działalności opozycyjnej. Na niektórych warszawskich uczelniach z trudem zakładano ogniwa NZS, a tylko na kilku wydziałach UW zainteresowanie sprawami politycznymi było naprawdę wysokie. Nie jesteście pod tym względem gorsi. Nie powinniście mieć poczucia winy. Będziecie mieć dystans - ale to dobrze, bo moralizatorstwo i pryncypializm pokolenia, które dziś rządzi, jest tak nieznośne i pełne hipokryzji, że bez żalu przychodzi nam obserwować odejście z polityki zarówno twórców Trzeciej Rzeczpospolitej, jak też jej nieudolnych reformatorów. Możemy doceniać ich dokonania, ale umysłowe i polityczne dziedzictwo nurtów politycznych nie zasługuje na kontynuację. Może dlatego trudno Wam identyfikować się z czymkolwiek w polskiej polityce.

Macie na to czas. Nazywanie Was pokoleniem jest bowiem przesadą, dlatego że brak jeszcze wydarzeń i doświadczeń, które będą stanowić wspólny mianownik dla wielu roczników. Na razie łączy Was rok urodzenia, bliski 1989. Łączą Was wspomnienia dzieciństwa, wczesnej młodości - filmy, gadżety, muzyka. Gdyby nie wielkie wydarzenia - Solidarność i stan wojenny - także moi rówieśnicy musieliby szukać wspólnych punktów odniesienia na tym poziomie.

Wbrew krytycznym głosom postępujecie słusznie. Wolę, gdy moi studenci zachowują zdrowy dystans wobec politycznych sporów, niż gdy mówią językiem jakiegoś politycznego stada.

Wbrew krytycznym głosom postępujecie słusznie. Wolę, gdy moi studenci zachowują zdrowy dystans wobec politycznych sporów, niż gdy mówią językiem jakiegoś politycznego stada. Rządzące dziś w polityce, kulturze i życiu umysłowym pokolenia uczyniły z powiązań i lojalności towarzysko-grupowych kluczowe kryterium oceny i selekcji. Mam nadzieję, że dziwi Was obyczaj, iż o najważniejszych dla Polski sprawach rozmawia się w zamkniętych kręgach wzajemnej adoracji. Zachowania elit wszelkiego typu są boleśnie przewidywalne, nawet najwięksi liberałowie tolerują w swych plemionach jedynie niewielkie odstępstwa.

Nie dajcie się jednak nabrać na totalną apolityczność, która sprawi, że przestaniecie się interesować sprawami publicznymi. Nie trzeba lubić polityków, by rozumieć rolę, jaką polityka może odegrać w budowaniu pomyślności narodów - czy szerzej bezpieczeństwa i rozwoju całego Zachodu. Nie trzeba być patriotą w staromodnym rozumieniu tego słowa, by szukać sposobów umocnienia pozycji Polski i zbudowania możliwie silnej konstrukcji europejskiej. A Wasz patriotyzm, jeżeli ma być szczery, nie musi być odziedziczony, ale raczej odkryty i ułożony według adekwatnego do nowych czasów projektu.

Tak jak uczelnie medyczne kształcą dobrych lekarzy, nie oczekując od nich heroizmu, lecz profesjonalizmu i przestrzegania etyki zawodowej, tak samo powinniśmy kształcić ludzi, w których ręce złożymy zdrowie naszego państwa. Służba zdrowia i służba publiczna potrzebują - wbrew pozorom - podobnego systemu kształcenia. Jeżeli zabraknie nam dobrze wykształconych lekarzy, możemy ich ściągnąć z innych krajów. Ale elity państwowej, ludzi kształtujących ramy życia publicznego, określających kierunki rozwoju, nie sprowadzimy z zewnątrz. Rozumienie reguł współczesnego świata jest przepustką do dobrego rządzenia w stopniu większym niż opanowanie jakichś socjotechnicznych sztuczek pozwalających utrzymywać się przy władzy.

Tym z Was, którzy zdecydują się na służbę publiczną, potrzebne będą szerokie horyzonty i konkretne umiejętności. Będą potrzebne aspiracje i wiedza, by jakością publicznych usług dorównać kolegom z Niemiec czy Francji. Nie będzie jednak potrzebne masowe wsparcie w postaci ruchu społecznego na miarę Solidarności czy heroizm na miarę narodowych powstań.

To jest sprawa, w której nie tylko nie powinniśmy udzielać Wam pouczeń, ale przeciwnie - pomóc, korzystając z tego, co w naszym doświadczeniu może być dla Was cenne. Wielu moich rówieśników zazdrości Wam zagranicznych studiów, wiedzy o świecie, nieograniczonych możliwości podróżowania. Próbuje zatem utrzymać przewagę nad Wami za pomocą rozmaitych zabiegów. Tymczasem sama odmienność doświadczeń sprawia, że jesteśmy sobie wzajemnie potrzebni. Że uczenie się od dawna przestało być umiejętnością przyswajania sobie starych i niezmiennych prawd.

Czasami jednak nie rozumiemy, że najlepszą strategią postępowania z Wami jest uznanie suwerenności obu stron. Osiem lat temu jeden z Waszych starszych kolegów przekonał mnie, by oceny traktować jak komunikat o stanie zdrowia. Jak wynik pomiaru ciśnienia w gabinecie lekarskim. Lekarz nie podaje wyniku badania ani po to, aby pocieszyć pacjenta, ani po to, by ocenić go jako człowieka. Przekazuje komunikat, który nie wpływa na jego przyjazne relacje z pacjentem. Suwerenność obu stron nie zostaje naruszona.

Podobnie, gdy chodzi o wymagania bardziej złożone - dotyczące kultury osobistej, zakresu umiejętności, których od Was wymagamy. Jednym z nich jest rzeczywiste otwarcie dróg awansu zawodowego i stworzenie jasnych kryteriów selekcji zawodowej. Kilka lat temu dobrzy absolwenci uciekali z Polski nie tylko ze względu na wyższy poziom życia w krajach, do których emigrowali, ale ze względu na panującą tam czytelność reguł rywalizacji.

Brak takich reguł - zarówno na poziomie szkoły, uczelni, jak też startu zawodowego jest najpoważniejszą krzywdą, jaką możemy Wam wyrządzić. Jest najgorszą formą reprodukcji postkomunizmu, który powinien być dla Was zjawiskiem, o którym można czytać jedynie w książkach. Starsze pokolenia nie uznały jeszcze w pełni, że w ich elementarnym interesie leży budowa uczciwych reguł gry, które spowodują, że na szczytach profesjonalnych karier znajdą się najlepsi z Was, a nie - jak to było często - niegroźne dla otoczenia miernoty.

Z twardym wymaganiem respektu dla naszych poglądów, doświadczeń, a nawet uprzedzeń i fobii. Nikt nie jest oceniany na poziomie tego, jak zdał maturę, gdzie studiował, jak pozytywnie nastawiony był wobec świata w wieku lat dwudziestu. Egzamin życiowy zdaje się później.

jest wykładowcą politologii w nowosądeckiej Wyższej Szkole Biznesu-National-Louis University

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj