Zgadzam się ze stwierdzeniem, że wraz z Okrągłym Stołem skończył się w Polsce romantyzm. Nowe pokolenie w czasach pokoju politycznego i społecznego przestało się interesować polityką i dlatego . Ale w tym nie ma nic negatywnego. To zdrowy odruch. Nie rozumiem, dlaczego ludzie uważają, że myślenie o pieniądzach jest złe. W kraju kapitalistycznym to po prostu oznaka poczucia odpowiedzialności za własne życie.
Kiedy wybieraliśmy studia, wiele osób myślało o kierunkach, które pomogą im znaleźć dobre zatrudnienie. Czyli głównie o zarządzaniu, ekonomii, marketingu czy politechnice. Ja sam wybrałem
kierunek humanistyczny, studiuję na filologii polskiej, ale często zastanawiam się nad materialną stroną życia.
Problem raczej polega na tym, że nie mamy jednej idei, o którą moglibyśmy walczyć. Ale poszczególne
jednostki mają je. Przy tym każdy z nas podchodzi do życia bardzo rozsądnie. Myślimy o sobie i swojej przyszłości bardzo trzeźwo. Stoimy twardo na ziemi, liczy się dla nas zapewnienie sobie
i rodzinie bytu materialnego, ale także satysfakcja duchowa. Ja myślę tak: pracując, trzeba przy okazji robić to, co się lubi. Jest natomiast inna rzecz, która nie podoba mi się w naszym
pokoleniu – moi rówieśnicy często tracą poczucie przynależności do państwa. Patriotyzm nie istnieje. Denerwuje mnie to, że młodzi ludzie strasznie narzekają na kraj, w którym
mieszkają. Nie doceniają tego, że nasi rodzice wywalczyli wolność. Nie widzą, że w porównaniu z czasami PRL znacznie się u nas poprawiło. Tak myśli wielu moich znajomych. Chcą wyjechać
za granicę i nie planują powrotu. Mówią, że w Polsce nie ma dla nich perspektyw i trzeba stąd uciekać.
Widocznie nie zawsze się zgadzamy.
Rzadko. Większości ludzi z mojego pokolenia nawet nie chce się kłócić, żeby coś udowodnić. . Nie jesteśmy też pokoleniem naukowców czy
kujonów. Robimy tylko tyle, ile musimy.
Wszyscy, którzy wypowiadają się na temat naszego pokolenia, zawsze wspominają o tym, że nadużywamy alkoholu. Ja nie widzę w tym problemu. . Uważam jednak, że my pijemy tyle, żeby było nam przyjemnie. Gdybym to potępiał, byłbym strasznym hipokrytą, bo musiałbym potępić siebie i wszystkich moich
znajomych.
*Tymoteusz Skiba, rocznik 1987, syn Krzysztofa Skiby