Autor jest publicystą i politologiem, wykładowcą Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie

Część polityków i komentatorów od razu domagała się, by nie wiązać tego, co się stało, z polityką. Dla innych – związek tego morderstwa z polityką był oczywisty. Możemy być razem w żałobie, ale nie będziemy razem w ocenie samego zdarzenia.

Wnikanie w szczegóły motywów, które kierowały mordercą, jest niezwykle trudne. Pewne jest to, że zależało mu na publicznym dokonaniu zbrodni. Pewne jest to, co wykrzyczał ze sceny. Pojawiła się tam nazwa partii, która przez propagandę obozu rządzącego od trzech lat obciążana jest winą za wszystko. Czy ta propaganda miała wpływ na czyn zabójcy, czy była tylko jakąś doraźną racjonalizacją? Tego się nie dowiemy.

Także dlatego, że wersja zdarzeń, jaką podają oskarżeni, nie musi odpowiadać rzeczywistości. Dobrze byłoby, gdyby osoby cieszące się zaufaniem opozycji miały wgląd w przebieg śledztwa, ale nie łudźmy się – nawet to nie wpłynie na rozwianie naszych wątpliwości.