Dziennik Gazeta Prawana logo

Tak Religa walczył z rakiem

8 marca 2009, 19:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Tak Religa walczył z rakiem
Inne
Maj 2007 roku. Rozpoczął się właśnie strajk lekarzy, a minister zdrowia Zbigniew Religa zniknął. "Ucieka od problemu" - grzmiali jego krytycy. I wtedy on zamknął im usta. "10 dni temu usłyszałem, że mam raka, jutro przejdę operację" - powiedział na konferencji prasowej. I zaapelował do Polaków, aby często przechodzili badania okresowe.

Szacunek wzbudziło to, że . Zmierzył się z nią w świetle reflektorów.

>>> Zbigniew Religa nie żyje

"To byłaby ucieczka od problemu" - tłumaczył Zbigniew Religa, dlaczego nie odejdzie ze stanowiska. - stwierdził. Jak mówił, chciał spotkać się z dziennikarzami, żeby rozwiać wątpliwości wokół swojej nieobecności w ministerstwie. Otwarcie wyznał, że jest poważnie chory. "Mam 95 proc. szans na wyleczenie" - zapewnił.

"Dzięki mojej sekretarce, która zmusiła mnie do badania kontrolnego, . Możliwe jest pełne wyleczenie" - przekonywał minister. "To też dobra wiadomość dla premiera" - dodał.

"Gdybym tego badania nie zrobił teraz, a na przykład za pół roku, byłbym po przegranej stronie. Jestem chyba najlepszym tego przykładem. " - zwrócił się do Polaków.

>>> Przeczytaj, jak wspominają Religę ci, którzy go znali

Dzień później Zbigniew Religa przeszedł zabieg. Usunięto mu połowę górnego płata lewego płuca. - mówiono. Później wyszło na jaw, że guz jest złośliwy. Mimo to niecały miesiąc później profesor wrócił do pracy w rządzie.

Mimo postępującej choroby nie zrezygnował z działalności publicznej. Pracował na pełnych obrotach. "Tak długo, jak normalnie żyję, będę robić wszystko tak, jak do tej pory" - mówił DZIENNIKOWI profesor.

>>> Przeczytaj ostatni wywiad Religi dla DZIENNIKA

Mimo wyniszczającej chemioterapii, później radioterapii i kolejnych operacji podjął się jeszcze jednego zadania. Zgodził się reprezentować prezydenta w Senacie podczas debaty o referendum na temat służby zdrowia. Ostatecznie - ze względów prawnych - nie doszło do tego.

Na początku lutego tego roku członkowie PiS na kongresie parti w Krakowie zgotowali profesorowi owację na stojąco. Swoje wystąpienie Religa nagrał - był już zbyt słaby, by osobiście się pojawić. Łamiącym się głosem Religa opowiadał o zadaniach, które stoją przed PiS i recenzował plany rządu. Po raz kolejny powtórzył, że szpitale nie powinny być prywatyzowane.

Sala słuchała go w całkowitym milczeniu i skupieniu. Podkreślano, że tak cicho nie było nawet podczas przemówienia lidera partii Jarosława Kaczyńskiego...

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj