To pierwsza w Polsce akcja, której celem nie jest ostrzeganie przed domową przemocą, ale pomoc rodzicom, którzy borykają się z codziennymi problemami wychowawczymi.

Spoty reklamowe, które lada chwila pojawią się w telewizji, są bardzo wymowne. Na jednym z nich widzimy ojca, który zapamiętale uderza w klawisze laptopa i nie zwraca uwagi na kręcące się w pobliżu dziecko przedstawione tu jako jajko. Dziecko kręci się uparcie wokół taty i próbuje go zaczepiać, ale on odsuwa je od siebie ze zniecierpliwieniem. Dziecko-jajko w końcu rozbija się. „Proszę, uważaj na mnie” – mówi dziecięcy głosik. Wniosek nasuwa się sam: mały człowiek jest bardzo kruchy i można go skrzywdzić przez zwykłą nieuwagę.

>>>10 kroków, które pomogą być lepszym rodzicem

Według organizatorki kampanii Renaty Szredzińskiej z Fundacji Dzieci Niczyje to, że wielu rodziców jest zapracowanych, przemęczonych i zestresowanych, jest zupełnie normalne. – Problem pojawia się wtedy gdy negatywne emocje są rozładowywane na dziecku. A często rodzice robią to zupełnie nieświadomie. Chcemy pokazać, że są inne sposoby uporania się z takimi problemami – mówi. Na przygotowanej przez fundację stronie www.dobryrodzic.pl. można się więc dowiedzieć m.in., jak wychowywać dzieci bez kar fizycznych i jak rozładować stres. Bo – jak uspokajają specjaliści – nerwy przy małym dziecku to rzecz normalna. Nikt nie może przecież przewidzieć, jaka będzie jego reakcja na płacz dziecka czy ciągłe niewyspanie.

Organizatorzy kampanii przygotowali też dla rodziców listę placówek, gdzie można otrzymać fachową pomoc. Jak mówią, doskonale zdają sobie sprawę, że dostęp do bezpłatnych specjalistów jest w Polsce trudny. – Teoretycznie rodzice mogą się zgłaszać do poradni pedagogiczno-psychologicznych, jednak czas oczekiwania jest tam bardzo długi. Można też korzystać z porady pedagoga szkolnego, ale często dzieci wstydzą się do niego pójść z obawy, że koledzy się dowiedzą. Zaś prywatne wizyty kosztują od 80 do 150 złotych – mówi Aneta Purzycka, kierownik Centrum Rodziny i Praw Dziecka Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. W warszawskiej poradni TPD codziennie dyżurują pedagodzy, psycholodzy oraz prawnicy.

Bo jednym z celów akcji jest także zburzenie mitu, że korzystanie z porad specjalisty oznacza rodzicielską porażkę. Polscy rodzice widzą w mediach obraz szczęśliwej rodziny, gdzie wszyscy są uśmiechnięci i wypoczęci, tymczasem oni na co dzień doświadczają problemów. To rodzi niepotrzebne frustracje. – Przychodzą do nas szefowie firm, którzy boją się krytyki, że źle zajmują się swoimi dziećmi. Muszą się oswoić, by zrozumieć, że nie chodzi o krytykę, tylko o wsparcie – tłumaczy psycholog Aneta Kwaśny z Fundacji Dzieci Niczyje. Dlatego zdaniem organizatorów akcji bardzo ważne jest pokazanie, że kłopoty wychowawcze mogą dotknąć wszystkich, niezależnie od wykształcenia czy statusu społecznego.

Dlatego właśnie w siedzibie Fundacji Dzieci Niczyje co drugi wtorek organizowane są spotkania, na których rodzice wymieniają się doświadczeniami i udzielają sobie wsparcia. Z jakimi sprawami zwracają się rodzice do specjalistów? – To przede wszystkim osoby, które są właśnie w trakcie rozwodu i chcą się dowiedzieć, jak w miarę bezboleśnie przeprowadzić przez ten trudny czas swoje dziecko – mówi Aneta Purzycka. Ale nie tylko, bo coraz częściej pojawiają się też ludzie, którzy nie radzą sobie z rozwiązywaniem różnych problemów wychowawczych. – Ostatnio przyszedł do nas ojciec, który czuł, że jest zbyt uzależniony od komputera, i wiedział, że cierpią na tym jego dzieci – opowiada.

Do dyżurnych psychologów zgłaszają się także rodzice, którzy pracują od świtu do nocy i mają z tego powodu poczucie winy. – Robią karierę albo po prostu muszą utrzymać rodzinę i nie mają wyboru. Ale czują, że koszty ich nieobecności w domu ponosi syn czy córka – dodaje Aneta Kwaśny.