Dziennik Gazeta Prawana logo

Moment prawdy czy krzywdy

2 kwietnia 2009, 20:56
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Na oczach publiczności, za pieniądze, uczestnicy teleturnieju "Moment prawdy" wyjawiają najbardziej wstydliwe tajemnice swojego życia. W studiu siedzą ich najbliżsi. Polską wersję teleturnieju emitowaną od miesiąca w Polsacie ogląda blisko 3 mln Polaków.

. Główna wygrana to 250 tys. zł. . Potem prowadzący wybiera te, które zostaną zadane przed kamerą. Odpowiadając zgodnie z prawdą na kolejne z nich, gracz gromadzi na swoim koncie pieniądze.

Może w każdej chwili zrezygnować. . W studiu na wyeksponowanej kanapie siedzą bliscy zawodnika.

>>>Przyznała się na wizji, że bije dziecko

W "Momencie prawdy" bezustannie padają pytania odsłaniające najskrytsze tajemnice zawodników. ". Uczestnik zaprzeczył w obecności swojej ukochanej. Inna z kobiet przyznała się do zdrady męża, potwierdzając, że nie było w jej życiu mężczyzny, którego by nie zdradziła. Z kolei .

. Kobieta odpowiadająca na pytania wyznała, że czuje się niekochana i że zasługuje na lepszego męża. Małżonek siedzący na kanapie starał się nie tracić rezonu. "Jeżeli chce, może poszukać szczęścia. Dasz palec, będzie chciała rękę, z każdą kobieta tak jest" - kontrował. Ostatecznie kobieta odeszła z programu z niczym, bo według wariografu skłamała, odpowiadając "tak" na pytanie: "Czy potrafisz wyobrazić sobie życie bez swojego męża?". .

>>>Satyryk przegrał z wykrywaczem kłamstw

Bliscy gracza mają możliwość jednorazowego protestu, jeśli nie chcą usłyszeć odpowiedzi na zadane pytanie. Mąż kobiety poderwał się z miejsca, kiedy Zygmunt Chajzer przeczytał pytanie: "Czy kiedykolwiek mąż uderzył cię w obecności dzieci?". Zgodnie z regulaminem natychmiast zadano inne pytanie.

. Są ludzie, którzy wielu rzeczy nie potrafią powiedzieć bliskim wprost. Potrzebują do tego swego rodzaju tuby, więc zgłaszają się do nas" - mówi Małgorzata Stanowska, PR manager programu.

"
Urszula Jarecka*: Żartuje pani? To straszne, żałosne widowisko.


Absolutnie nie! Jeśli ktokolwiek wierzy, że poprzez udział w tym widowisku załatwi coś, przekaże komuś jakąś prawdę, o której nie miał wcześniej odwagi powiedzieć, to producenci programu po prostu nadużywają jego zaufania. Nie ma czegoś takiego jak terapia na wizji, terapia jest czymś bardzo intymnym. Pomaga człowiekowi dojść do równowagi, a tu ludzie wychodzą ze studia i wracają do własnego życia, często pełni gniewu na siebie, swoich bliskich. Tu nie ma pozytywnego zakończenia. Tym bardziej że zadawane pytania są nastawione na skonfliktowanie gracza z bliskimi siedzącymi na kanapie w studiu.


Ale w tym programie gra się o pieniądze. Jeśli ta kobieta sądziła, że w ten sposób podniesie swoje poczucie wartości, to trafiła w złe miejsce. Ludzie nie zdają sobie sprawy z własnych ograniczeń i wrażliwości. Uczestnicy "Momentu prawdy" są krzywdzeni. Kobieta, o której mówimy, w żadnym wypadku nie powinna być potem pozostawiona sama sobie. Przecież jeśli w jej małżeństwie coś nie grało, to jestem przekonana, że po tym, co stało się na wizji, jej związek zupełnie się rozpadnie.


To żer dla wszystkich ciekawskich, którzy lubią podglądać cudze życie. Tego typu programy wyrządzają wiele złego. Od banalizacji i ośmieszania terapii po chociażby - jak w przypadku
"Momentu prawdy" - podważenie zaufania dla skuteczności badania wariografem.

*Urszula Jarecka, socjolog kultury

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj