Dziennik Gazeta Prawana logo

Bohaterski trzylatek uratował matce życie

18 listopada 2007, 14:45
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Taki mały, a taki dzielny. Trzylatek z Łodzi nie stracił zimnej krwi i wezwał pomoc przez telefon, gdy jego matka zasłabła i osunęła się na ziemię. Zaalarmowani policjanci szybko ustalili adres i uratowali kobiecie życie.

To historia jak z filmu. Przestraszony Krystianek zadzwonił na numer alarmowy 112. "Mama źle się czuje" - usłyszała dyżurna dyspozytorka. Maluch nie potrafił podać adresu, potem się rozłączył. Dyspozytorka przypomniała sobie, że miesiąc wcześniej miała podobne zgłoszenie od małego dziecka. Szybko zaczęła sprawdzać, o co chodziło. Okazało się, że wtedy też dzwonił ten sam chłopiec. W ten sposób ustaliła adres i wysłała karetkę.

Zrobiła to dosłownie w ostatniej chwili. Gdy policjanci i ratownicy wpadli do mieszkania, skąd dzwonił maluch, okazało się, że leży tam jego 22-letnia matka. Była nieprzytomna. Kobieta jest chora na cukrzycę. Zemdlała, bo nagle spadł jej poziom cukru we krwi. Na szczęście udało się ją uratować.

Ojciec trzylatka o niczym nie wiedział. Był w tym czasie w pracy. Gdyby nie bohaterski chłopiec, kobieta by zmarła - nie mają wątpliwości lekarze.

Po podaniu leków kobieta lepiej się poczuła, ale nie chciała jechać do szpitala, bo nie miała z kim zostawić dziecka - relacjonuje dziennikowi.pl podinspektor Mirosław Micor z łódzkiej policji.

"Na pochwałę zasługuje logika myślenia i świadomość maleńkiego dziecka" - nie kryje słów uznania policjant. "Dlatego na przykładzie tej historii po raz kolejny apelujemy do rodziców i opiekunów o edukowanie swoich pociech, jak należy korzystać z numerów alarmowych policji, pogotowia i straży pożarnej" - dodaje podinspektor Micor.

Krystianka nagrodziła już policja. W nagrodę za swoje bohaterstwo dostał dyplom i zabawki.

Nie pierwszy raz bohaterski maluch ratuje dorosłego. Ale nie zawsze takie historie dobrze się kończą. Dwa lata temu całą Polską wstrząsnął dramat sześcioletniego Brajana Chlebowskiego, który zadzwonił po straż pożarną, gdy w kamienicy wybuchł pożar. Choć udało się uratować jego ojca i kilkudziesięciu mieszkańców domu, mały bohater zmarł. Zatruł się tlenkiem węgla.

Chłopiec pośmiertnie dostał od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego medal "Za Ofiarność i Odwagę". Jeden z łódzkich placów zabaw nazwano imieniem Brajana Chlebowskiego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj