Dziennik Gazeta Prawana logo

Najsztub o Durczoku: Nie powinien kląć

16 lutego 2009, 13:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
najsztub
najsztub/Inne
Nagranie z Kamilem Durczokiem, szefem "Faktów", na którym dziennikarz w niewybredny sposób sztorcuje podwładnego, wywołało burzę. Komentują je internauci i sami dziennikarze. "Dobry menedżer nie przeklina" - mówi DZIENNIKOWI Piotr Najsztub i dodaje, że sam przeklina rzadko.

Nagranie ze studia TVN zrobione tuż przed emisją "Faktów" wyciekło do sieci w piątek wieczorem. Po interwencji stacji filmik, na którym zdenerwowany Kamil Durczok przeklina, siedząc za prezenterskim stołem, błyskawicznie zniknął niemal ze wszystkich serwerów.

Ale internauci nie dali za wygraną i przenieśli go na tureckie strony, komentując zachowanie prezentera i samej stacji. Jedni zarzucali Durczokowi fałsz, inni przyznawali, że dziennikarz, "to też człowiek", a "wiąchę zdarza się puścić każdemu".

W ocenie szefa "Faktów" podzieleni są też jego koledzy po fachu. Dorota Gawryluk prowadząca "Wydarzenia" przyznała, że jej samej zdarza się rzucić w studio krwistym słowem. Były szef "Przekroju" Piotr Najsztub mówi DZIENNIKOWI, że stara się przekleństw unikać.

p

: Właściwie to mi się nie zdarza. Przeklinam w zasadzie tylko w żartach, wtedy brzmi to komicznie i to nie tylko w wąskim gronie, ale też w większym i dystyngowanym towarzystwie. Na przykład po to, żeby wzbudzić konsternację wśród wszystkich tych, którzy piją herbatkę, odginając przy tym mały paluszek. To są wyjątki. Na co dzień proszę osoby z mojego otoczenia o to, żeby nie przeklinały. Może to wynika z faktu, że w latach 80. siedziałem w celi z kryminalistami, którzy bez przerwy klęli. Nawet ich prosiłem o złagodzenie języka. I często mi się to udawało. Nie przeklinam, bo uważam, że to utrudnia rozmowę, poza tym jak słyszę przekleństwa, to mnie skręca w środku.


Oczywiście każdy z nas jest człowiekiem. Nawet Jackowi Żakowskiemu się to zdarza. Ale to nie jest kwestia stresującego zawodu. Przeklinanie się zdemokratyzowało, dziś "k...a" rzucona zamiast przecinka bywa nawet w dobrym tonie, także wśród inteligentów. Nie ma już zawodów od tego wolnych. Może poza dyplomacją. Dawny styl odszedł w niepamięć.


W takim momencie pojawia się stres, bo dziennikarza gonią sekundy. Ale każdy radzi sobie z tym po swojemu. Przekleństwa to chyba mało skuteczny środek egzekwowania czegokolwiek. Warto korzystać z bogactwa naszego języka. Poza tym każdy, kto zajmuje się zarządzaniem, nie ważne, czy jest szefem warsztatu samochodowego, szefem kuchni czy serwisu informacyjnego, powinien wiedzieć, że przeklinanie to wyraz bezradności. Dobry szef powinien patrzeć na sytuację rzeczowo i egzekwować polecenia prostymi rzeczowymi zdaniami, bez zbędnych emocji.

*PIOTR NAJSZTUB jest publicystą "Przekroju"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj