Historia z wygląda jak wyjęta z gry komputerowej. Napastnicy byli brutalni, obezwładnili 21-latka i grożąc mu pobiciem, zmusili do podania haseł. Dwóch mężczyzn pobiegło do domu, by sprawdzić, czy hasła są prawdziwe. Gdy okazało się, że nie, ponownie rzucili się na gracza. Jeden z bandytów przyłożył mu do szyi nożyczki i ponownie zażądał podania kodów. Przestraszony mężczyzna podał prawdziwe hasła. Tym razem napastnicy sprawdzili je na przyniesionym z domu laptopie. – Z konta gry ofiary przestępcy przejęli wirtualne postaci, które wycenione są na tysiąc złotych – mówi nam rzecznik katowickiej policji podkomisarz Jacek Pytel. Za rozbój „z przedłużeniem ręki” grozi im do 12 lat więzienia.

Reklama

Hasło albo życie

– To pierwszy znany mi przypadek takiego napadu – przyznaje Pytel. Także policjanci z innych województw nie pamiętają podobnych spraw, za to przyznają, że skargi na wyłudzenia haseł do gier pojawiają się coraz częściej. W grach takich jak „World of Warcraft”, „RuneScape” czy „DarkObit” gracze miesiącami, a często i latami, budują swoje postaci i zdobywają artefakty – miecze, zbroje, złoto czy nawet superubrania. Praca w to włożona jest tak duża, że zdobycze graczy są już wyceniane na realne pieniądze. – Wartość postaci wykradzionych 21-latkowi oceniono na podstawie tego, ile zapłacono by za nie na Allegro – tłumaczy Pytel. To najlepsza metoda, bo na portalach aukcyjnych kwitnie już ogromny handel tymi dobrami. – Słyszałem o przypadku gracza, który w ciągu tygodnia przeprowadził aż 300 takich transakcji. A gdzie są pieniądze, tam i musi pojawić się przestępczość – dodaje policjant.

czytaj dalej >>>



Biznes na grach

Potwierdzają to administratorzy gier. W DarkOrbit zgłoszeń o okradzeniu konta przychodzi kilka dziennie, w Gladiatusie jest już nawet specjalny szablon skarg na okradzenie. Jakub Boski z Tibi przyznaje, że dostają już nie tylko skargi od graczy, ale także wnioski o informacje w takich sprawach od polskiej policji. – Rzeczywiście wyłudzenia haseł do kont w grach stają się plagą. Dostajemy zgłoszenia o stronach i robakach służących do zdobywania haseł do kont graczy. Dla cyberprzestępców to biznes, taki sam jak okradanie kont bankowych – potwierdza Tomasz Bukowski z CERT. Nie jest jednak w stanie, jak zresztą nikt w Polsce, oszacować dokładnie skali problemu. Kilkadziesiąt tysięcy włamań rocznie? Kilkaset? – I tak wiemy tylko małej częściej tego procederu. Wielu okradzionych graczy nie wie, że może to przestępstwo zgłosić na policję i tylko skarży się na nie na forach – dodaje Bukowski.

To, jak bardzo internetowe złodziejstwo może się rozkręcić, widać po USA i Europie Zachodniej. Tam postępowania w takich sprawach są codziennością. Dla przykładu w Finlandii policja właśnie prowadzi śledztwo w sprawie kradzieży wirtualnych mebli w Habbo Hotel, serwisie społecznościowym z grami online. Kradzież zgłosiło już ponad 400 osób twierdzących, że stracili po blisko tysiąc euro. U nas to tylko kwestia czasu, by też pojawiły się podobne masowe sprawy.