Starszy z dwójki, 32-letni mieszkaniec Widzewa, myślał, że jest nic mu nie grozi, bo dzwonił z budek telefonicznych w różnych punktach miasta. Fałszywa informacja o bombie zmusiła m.in. do ewakuacji 150 pacjentów i personelu szpitala MSWiA.
Drugi z mężczyzn, 18-latek z Pabianic, zadzwonił na początku miesiąca na policję i poinformował o rzekomym ładunku wybuchowym w jedym z hipermarketów. Na szczęście sklep był prawie pusty i nie doszło do paniki. Kilka dni później nazwisko sprawcy alarmu było już znane. Od razu przyznał się do winy.