Przez dwa miesiące dzwonili do szpitali i supermarketów, strasząc rzekomo podłożonymi bombami. Dziś rano obaj zostali zatrzymani. Dwaj bezmyślni żartownisie mogą spędzić w więzieniu nawet osiem lat.
Starszy z dwójki, 32-letni mieszkaniec Widzewa, myślał, że jest nic mu nie grozi, bo dzwonił z budek telefonicznych w różnych punktach miasta. Fałszywa informacja o bombie zmusiła m.in. do ewakuacji 150 pacjentów i personelu szpitala MSWiA.
Drugi z mężczyzn, 18-latek z Pabianic, zadzwonił na początku miesiąca na policję i poinformował o rzekomym ładunku wybuchowym w jedym z hipermarketów. Na szczęście sklep był prawie pusty i nie doszło do paniki. Kilka dni później nazwisko sprawcy alarmu było już znane. Od razu przyznał się do winy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|