27-letnia kobieta może spędzić resztę życia w więzieniu. Odpowiada za próbę zabójstwa. I sąd nie będzie miał dla niej litości. Bo trzeba nie mieć serca, żeby wyrzucić na śmietnik swoje własne dziecko! Przy 15-stopniowym mrozie! Tak malutkie i bezbronne.
Dziewczynka na pewno by tego nie przeżyła, gdyby nie znalazł jej mężczyzna, który chciał wyrzucić śmieci. Jakież było jego zdumienie, gdy w reklamówce zobaczył kwilącą i przerażoną dziewczynkę. Dziecko z zapaleniem płuc trafiło do szpitala, a potem do domu dziecka. Tam jest o wiele bezpieczniejsza niż u boku swojej mamy.
Dziś przed sądem Anna G. cały czas płakała. Mówiła, że nie wie, dlaczego skazała swoją córeczkę na pewną śmierć. Lekarka z warszawskiego szpitala potwierdziła, że dziewczynka trafiła do szpitala dosłownie w ostatniej chwili. Była na skraju wyziębienia. Na siarczystym mrozie miała przed sobą najwyżej pół godziny życia. Wyrodna matka kolejny raz stanie przed sądem w grudniu.