Prosto z przychodni do izby wytrzeźwień! I wcale nie chodzi o pijanego pacjenta. Trzeźwieć musi lekarz z Gubina, który przyjmował w wojskowej lecznicy. Dziwne, że cokolwiek jeszcze widział, bo miał we krwi ponad 1,5 promila alkoholu.
Lekarz zbadał po pijanemu 30 pacjentów. Nie przejmował się, że śmierdzi on wódą. Na pewno nie był to zapach spirytusu używanego do odkażania lekarskich narzędzi... Pan doktor musiał wcześniej nieźle imprezować, skoro po zbadaniu okazało się, że ma ponad półtora promila alkoholu. Tak pokazał alkomat.
Długo nie trzeba było czekać na przyjazd policjantów do przychodni. O pijanym lekarzu zawiadomiła ich pacjentka, której wyraźnie nie podobał się odór bijący od 59-letniego medyka. Policjanci długo się nie zastanawiali i odwieźli delikwenta do izby wytrzeźwień. Kiedy dojdzie do siebie, odpowie za narażenie życia i zdrowia ludzi, których miał leczyć. Mało tego - nie dość, że stracił twarz jako lekarz, to jeszcze straci pracę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl