Szefowie komisji likwidacyjnej WSI, Sławomir Cenckiewicz i Piotr Woyciechowski, mówią w wywiadzie dla "Wprost", że skala przestępstw w WSI była ogromna. Prawo było po to, żeby je łamać! Na przykład obchodząc zakaz werbowania agentów w niektórych środowiskach.
Takich ludzi albo w ogóle nie rejestrowano, albo po prostu dostawali etat. Tych najważniejszych agentów mieli prowadzić szefowie WSI, między innymi Marek Dukaczewski i Konstanty Malejczyk.
A już zupełnym skandalem - jak mówią Cenckiewicz i Woyciechowski - było przekazanie do Moskwy bardzo ważnych dokumentów - archiwum operacyjnego. Dzięki temu Rosjanie wiedzieli wszystko o akcjach WSI. Poza tym autorzy raportu podkreślają, że większość oficerów przeszła przeszkolenie w sowieckich służbach. I dlatego nie demaskowali rosyjskich szpiegów w Polsce, poza jednym przypadkiem w 2000 roku.
Generał Dukaczewski nie chce komentować rewelacji szefów komisji likwidacyjnej. Twierdzi, że to wszystko jest tajne. Ale nie odmówił sobie wycieczki pod adresem Cenckiewicza i Woyciechowskiego. Mówi, że ich słowa są wyrazem rozczarowania, że tak naprawdę komisja niczego nie znalazła. A już na pewno nie trafiła na dowody, że WSI wpływała na życie polityczne w Polsce.