Zniknięcie pieniędzy odkryła koleżanka złodziejki, która w zastępstwie zajmowała się skarbcem. Zaczęła coś podejrzewać, gdy wysłana na zaległy urlop pracownica i tak pojawiła się w banku. I gdy razem poszły do skarbca, złodziejka nie wytrzymała.
55-letnia Krystyna S. wyznała całą prawdę, ale nie mogła liczyć na zrozumienie. Bo natychmiast o wszystkim dowiedziało się szefostwo banku i policja. Złodziejka trafiła do aresztu. A niedługo po niej znalazł się tam też jej kolega, który pomagał jej kraść. Tyle tylko, że on wcześniej zwolnił się z banku. Nic mu to jednak nie pomogło.
Oboje podbierali pieniądze ze skarbca od dłuższego czasu. W zamian podkładali pocięte gazety i papiery. Twierdzą, że cała sprawa wymknęła się im spod kontroli. I że chcieli oddać wszystko co do grosza. Teraz jednak grozi im pięć lat odsiadki.