Nie ma ciała - nie ma zbrodni. To stara jak świat policyjna zasada. Dlatego 40-letni obecnie mężczyzna tak długo mógł się cieszyć wolnością. I to mimo że zabił własnego szwagra. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. Krakowscy policjanci, którzy badają niewyjaśnione przestępstwa sprzed lat, odnaleźli ciało zamordowanego.
Do poszukiwań użyty został georadar. Taki, którego sygnał przenika w głąb ziemi. I to był strzał w dziesiątkę. Okazało się, że morderca szczątki swojego szwagra zakopał w piwnicy jego domu.
Zabójca nie próbował nawet zaprzeczać. Ale nie potrafił wytłumaczyć, dlaczego zamordował. Możliwe, że motywem były pieniądze, bo mężczyzna zginął, gdy wrócił z zagranicy. A pracował wtedy w Austrii. Mógł więc przywieźć ze sobą zarobione pieniądze i w ten sposób wydać na siebie wyrok śmierci.