Coraz więcej wiadomo w sprawie tragedii w "Halembie". Wiadomo już co było bezpośrednią przyczyną śmierci górników. Zaczadzenie, uduszenie, obrażenia ciała - takie są wyniki sekcji zwłok. Ale czy mogli zjechać kilometr pod ziemię do pracy? Czy w tej kopalni dba się o bezpieczeństwo pracowników? Odpowiedzi na te pytania ma dać kontrola NIK.
Izba sprawdzi też przetargi na usługi firm zewnętrznych dla kopalni. 15 z 23 zabitych górników pracowało właśnie w takiej firmie. I pojawiły się głosy, że tacy pracownicy nie są odpowiednio przeszkoleni do pracy na dole. Górnicy mówią też otwarcie, że ich życie jest mniej warte niż zysk kopalni. Dlatego mało kto dba o bezpieczeństwo pracy.
Nie wiadomo jeszcze co spowodowało katastrofę tysiąc metrów pod ziemią. Pod uwagę bierze się wybuch metanu i pyłu węglowego. Członkowie specjalnej komisji powołanej przez Wyższy Urząd Górniczy czekają, aż na dole spadnie stężenie metanu i będą mogli zjechać na miejsce katastrofy. Ale nawet wtedy wyniki nie będą od razu znane. Mówi się, że komisja może pracować nawet do marca przyszłego roku.