Wylądowali na ulicy i nie mogą wrócić do kraju - taki los spotkał polskich robotników oszukanych przez francuskiego pracodawcę. Ale Polacy w walce o swoje dostali nieoczekiwane wsparcie. Na znak solidarności z oszukanymi 20 francuskich związkowców zajęło biuro pośrednictwa pracy w alpejskim miasteczku Cran-Gevrier.
Polscy murarze od początku listopada dostali zaledwie 70-150 franków wynagrodzenia. Nie mają pieniędzy ani na jedzenie, ani na bilet do kraju. "W czwartek
stracili dach nad głową, a władze nic nie robią i nie chcą dać pieniędzy na ich powrót do Polski" - tłumaczy Agnes Naton, rzeczniczka Powszechnej Konfederacji Pracy (CGT).
Organizacji, która poparła oszukanych polskich murarzy.
Dwunastu Polaków pracę znalazło przez internet, mieli zarabiać po 250 euro miesięcznie. Już to było złamaniem przepisów, bo płaca minimalna we Francji to 1254 euro. Pracodawca obiecywał im jeszcze darmowe mieszkanie i 45 euro dziennie na jedzenie. Nie dostali ani tego, ani mieszkania. Polacy pozwali go do sądu. Ale swoją drogą nie mieli za co żyć i trafili na ulicę.
Wsparli ich francuscy związkowcy. CGT w połowie grudnia urządziła dla nich zbiórkę pieniędzy. Chciała jakoś im pomóc, kupując chociaż bilety na powrót do Polski. Teraz związkowcy zajęli biuro pośrednictwa pracy. Po to, żeby zwrócić uwagę na fatalną sytuację oszukanych Polaków.
Dwunastu Polaków pracę znalazło przez internet, mieli zarabiać po 250 euro miesięcznie. Już to było złamaniem przepisów, bo płaca minimalna we Francji to 1254 euro. Pracodawca obiecywał im jeszcze darmowe mieszkanie i 45 euro dziennie na jedzenie. Nie dostali ani tego, ani mieszkania. Polacy pozwali go do sądu. Ale swoją drogą nie mieli za co żyć i trafili na ulicę.
Wsparli ich francuscy związkowcy. CGT w połowie grudnia urządziła dla nich zbiórkę pieniędzy. Chciała jakoś im pomóc, kupując chociaż bilety na powrót do Polski. Teraz związkowcy zajęli biuro pośrednictwa pracy. Po to, żeby zwrócić uwagę na fatalną sytuację oszukanych Polaków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|