"Domagamy się rozwiązania problemów społecznych, a nie zbrojenia" - tłumaczyli manifestanci, przede wszystkim członkowie inicjatywy "Stop wojnie". Dodawali, że tarcza, zamiast zmniejszać - zwiększa zagrożenie dla Polski.
Sprawa budowy w Polsce elementów tarczy antyrakietowej wróciła wraz z deklaracją czeskiego premiera. Mirek Topolanek potwierdził, że Amerykanie zaproponowali Czechom, że postawią u nich radary. Natychmiast pojawiły się komentarze, że druga cześć urządzeń - wyrzutnie rakietowe, które miałyby zestrzeliwać wrogie pociski - może stanąć w Polsce. Amerykanie zapewniają, że tarcza ma być tylko obroną przed ewentualnym atakiem Iranu czy Korei Północnej. Jednak nie wierzy w to Rosja, która zapowiada "adekwatną odpowiedź".
Polski rząd tłumaczy, że nie ma jeszcze żadnych ostatecznych decyzji, co do umieszczenia tarczy nad Wisłą. "Polska analizuje to przedsięwzięcie, ale nie ma żadnej decyzji ani wniosku rządu" - twierdzi szefowa polskiej dyplomacji, Anna Fotyga.