Dziennik Gazeta Prawana logo

Pijany narciarz karany jak pijany kierowca

12 października 2007, 15:25
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Koniec z grzańcem na stoku. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych opracowuje przepisy, po których wprowadzeniu jazda na nartach po pijanemu będzie karana.

To niejedyna rewolucja, która czeka amatorów zimowego sportu. Nowe rozporządzenie ma także regulować liczbę osób, które naraz mogą jechać po stoku.

Prace nad przepisami zaczęły się z inicjatywy wicepremiera Ludwika Dorna rok temu, kiedy doszło do kilku groźnych wypadków narciarskich. Miały obowiązywać już tej zimy. Urzędnicy jednak nie zdążyli.

To, czy narciarz albo snowboardzista jest pijany lub pod wpływem narkotyków, mieliby sprawdzać ratownicy górscy. Ten pomysł jednak im się nie podoba. "Nie wyobrażam sobie sytuacji, by ratownicy pełnili rolę policjantów na stokach" - mówił "Gazecie Krakowskiej" naczelnik TOPR Jan Krzysztof. W swojej krytyce poszedł dalej. "Istnieją już przepisy, które nakładają na pijanego narciarza odpowiedzialność np. za spowodowanie wypadku. Jesteśmy przeciwni mnożeniu martwych zapisów" - przekonywał.

Jednak - według właścicieli wyciągów i samych narciarzy - problemu amatorów sportu "na gazie" nie należy bagatelizować. Trudno jednak ocenić jego skalę. Nikt takich statystyk nie prowadzi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj