Osiem lat temu media ujawniły, że oficer WSI, nadzorujący attache wojskowych za granicą, wpadł i został zdemaskowany przez Urząd Ochrony Państwa jako amerykański szpieg. Sz. donosił Amerykanom w pierwszej połowie lat 90. Za tajne informacje dostawał pieniądze.
Jak napisała wówczas nieistniejąca już gazeta "Życie", ówczesne polskie władze, w tym prezydent Aleksander Kwaśniewski, miały pomóc Sz. w uniknięciu procesu. Dzięki temu oficer WSI uciekł za ocean. Prezydent zaprzeczył, a proces ostatecznie ruszył. I ciągnął się aż do dziś.
Wcześniej Izba Wojskowa Sądu Najwyższego dwa razy uchylała wyroki wobec Sz. Raz była to kara pięciu lat więzienia, a raz uniewinnienie. Tym razem Sąd Najwyższy utrzymał orzeczenie warszawskiego sądu okręgowego, który w październiku ubiegłego roku skazał szpiega na 2,5 roku więzienia i odebrał mu stopień wojskowy.