To był rutynowy wyjazd do wypadku drogowego. Lekarz stwierdził zgon jednej z ofiar i zostawił ją przy drodze. Po odjeździe karetki okazało się, że mężczyzna żyje.
Policjanci, strażacy i gapie przeżyli szok. Leżący na poboczu drogi w czarnym worku rolnik, uznany przez lekarza za zmarłego, raptem poruszył ręką. To lekarz popełnił potworną pomyłkę - stwierdził zgon ofiary i pozostawił ją bez pomocy.
Strażacy zaczęli reanimację i jeszcze raz wezwali pogotowie - to samo, które kilka minut wcześniej uznało mężczyznę za zmarłego. Lekarza i sanitariuszy przed rozwścieczonymi ludźmi uratowali policjanci i strażacy.
Historia jak z horroru wydarzyła się wczoraj niedaleko Koła. Sprawą zajęła się tamtejsza prokuratura. Ranny w zderzeniu auta z ciągnikiem rolnik leży w szpitalu. Ma uraz czaszki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|