"Ceny były dość wygórowane. Choćby 600 zł za to, że pan doktor zbada chorego" - mówi Beata M., która zapłaciła za opiekę nad własną matką.
Stanisława Korc trafiła do warszawskiego szpitala MSWiA, bo pilnie musiała mieć wszczepioną endoprotezę stanu biodrowego. Operacja się udała. Jednak rodzinę zdziwiło zachowanie lekarza.
"Doglądał wszystkich pacjentów. Wszystkich, tylko nie moją mamę, choć dzień wcześniej była operowana" - opowiada pani Beata.
Dopiero inna pacjentka, która z panią Stanisławą leżała na jednej sali, wszystko wyjaśniła. "Zawołała mnie do siebie i szepnęła na ucho, że lekarzowi trzeba zapłacić, by
przyszedł na obchód. W głowie mi się to nie mieściło, ale nie miałam wyjścia" - opowiada pani Beata. "Byłam wtedy w trudnej sytuacji, ledwo wysupłałam 600 zł. Ale
starczyło, by ortopeda osobiście zbadał moją mamę".
Płacić trzeba było też za całodobową opiekę pielęgniarki czy salowej. "Nie miałam już pieniędzy, więc razem z sąsiadką na zmianę jeździłyśmy do szpitala, by trzy razy
dziennie karmić mamę. Bo bez pieniędzy salowa nawet palcem nie kiwnęła. Gdy mama już doszła do siebie, zdecydowałam się przenieść ją do innego szpitala. Nie stać mnie było na MSWiA, to
szpital dla bogaczy" - dodaje pani Beata.
Prokurator Engelking: Szykujemy kolejne zatrzymania
Magdalena Rubaj: Według naszych informacji, zarzuty korupcji i nieprawidłowości nie dotyczą tylko kliniki kardiochirurgii, ale także innych oddziałów szpitala MSWiA w Warszawie.
Potwierdza pan te doniesienia?
Jerzy Engelking: Tak. Z informacji, jakie ma prokuratura i innych codziennie napływających do Centralnego Biura Antykorupcyjengo, wynika, że nieprawidłowości i korupcja miały
miejsce także na innych oddziałach szpitala MSWiA. Zgłasza się wielu świadków, którzy składają zeznania. Wszystkie doniesienia są badane przez prokuratorów. Jest ich naprawdę wiele.
Będą kolejne zatrzymania w tym szpitalu?
Jeżeli kolejne sygnały się potwierdzą, prokuratorzy będą stawiać zarzuty innym osobom, a co za tym idzie - mogą być nowi zatrzymani.
Aresztowany już doktor Mirosław G. usłyszał od prokuratorów 20 zarzutów. Z naszych informacji, rozmów z jego pacjentami i rodzinami wynika, że nie tylko brał łapówki, ale także
wymuszał usługi seksualne za leczenie. Czy będą więc nowe zarzuty?
Na tym etapie śledztwa, które - przypominam - jest wielowątkowe i bardzo duże, mogę tylko powiedzieć, że badamy wszystkie wątki. Prokuratura nie wyklucza postawienia doktorowi G. nowych
zarzutów.
Doktor G. będzie odpowiadał za jedno zabójstwo. My wiemy, że prokuraturze zgłoszono także inne przypadki tajemniczych zgonów po operacjach wykonywanych przez tego
lekarza.
To prawda. Prokuratorzy badają teraz dokumentację kilku wcześniej zgłoszonych prokuraturze spraw zgonów, które zostały umorzone. Teraz zostały podjęte na nowo.
Ile jest takich spraw?
Kilka.
Doktor G. podejmował się operacji pacjentów, których przypadki według innych lekarzy były beznadziejne. Wielu umierało. Czy to prawda, że G. mógł przeprowadzać te operacje, bo za
każdą dostawał pieniądze od NFZ?
Mogę tylko powiedzieć, że wszystkie przypadki zgonów na tym oddziale są weryfikowane.