Torebka po cukrze albo nawet paczka papierosów może skrywać warte 1,5 mln dolarów diamenty, skradzione z targów w Gdańsku. Dlatego są łatwe do przemycenia przez granicę.
Policja nie ujawnia szczegółów śledztwa. Nie wiadomo więc też, czy kamienie rzeczywiście mogły być wywiezione z Polski.
Według Tomasza Kłoczewiaka, prezesa Stowarzyszenia Rzeczoznawców Jubilerskich, żadna szanująca się firma ani kolekcjoner nie kupi diamentów, których pochodzenia nie zna.
"Z drugiej strony wszędzie jest czarny rynek" - mówi dziennikowi.pl Kłoczewiak. Dlatego sądzi, że nabywca na skradzione precjoza może znaleźć się także w Polsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl