Bezdomnego, nietrzeźwego Polaka przywieziono do szpitala. Gdy zaczął wymiotować, pielęgniarki wyniosły go na noszach przed budynek i tam zostawiły. Prasa cytowała pielęgniarki, które uważały, że "na powietrzu poczuje się lepiej". Leżącego na chodniku mężczyznę uchwyciła kamera ochrony. Nikt nie interesował się nim przez 17 godzin. Mężczyzna zmarł.

Zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci i sfałszowania karty choroby usłyszeli pełniący tego dnia dyżur w pogotowiu lekarze, pielęgniarki i pracownicy administracji oraz pracująca w szpitalu policjantka.