Wybuch był potężny - gaz tłoczony jest rurami pod ciśnieniem 74 atmosfer, czyli ponad 30 razy większym niż to, które mamy w oponach samochodowych. Kłęby dymu i kawałki rur uniosły się aż 150 metrów nad ziemią. Wszystkie rośliny w promieniu hektara są spalone. Pożar, który wybuchł tuż po eksplozji, udało się już ugasić. Nikomu nic się nie stało.
Do centrali PGNiG nie dotarła żadna informacja o tym, by przerwano dostawy gazu do Polski - powiedział nam rzecznik spółki Tomasz Fill. A to dlatego, że ta właśnie nitka gazociągu nie dostarcza surowca do Polski. Tą rurą błękitne paliwo płynie w kierunku Słowacji, Czech, Niemiec, Austrii, Włoch i Francji. I te właśnie kraje są zagrożone przerwaniem dostaw gazu. Jednak przedsiębiorstwo Ukrtransgaz uspokaja, że gaz jest teraz dostarczany "innymi drogami".