Dopiero w czwartek eksperci mogli zjechać do chodnika, gdzie w listopadzie ubiegłego roku wydarzyła się tragedia. Wcześniej panowała tam zbyt wysoka temperatura i było za dużo metanu.

Choć ostatecznych wniosków jeszcze nie ma, a w piątek wizja będzie kontynuowana, to wstępne wnioski wskazują na bałagan, jaki panował podczas akcji wydobywania wyeksploatowanego sprzętu. Niewykluczone, że właśnie z tego powodu doszło do zaniedbań w dziedzinie bezpieczeństwa, a w konsekwencji wybuchu metanu i śmierci 23 górników.

Do podobnych wniosków doszli specjaliści z Wyższego Urzędu Górniczego i prokuratorzy z Gliwic, którzy prowadzą dochodzenie. Ci ostatni doszli - jak twierdzą - do istotnych i ważnych dla śledztwa wniosków. Jakich? Tego na razie nie chcą ujawniać.

Jutro pod ziemię zjedzie jedna grupa ekspertów, następnie wszyscy uczestnicy wizji spotkają się, aby omówić wnioski i stworzyć wspólny raport. Prokuratura zaś przypuszcza, że śledztwo w sprawie wypadku w kopalni "Halemba" zakończy się skierowaniem do sądu aktu oskarżenia. Na razie jednak trudno jest mówić o tym, komu i jakie konkretnie zarzuty zostaną postawione.