Byli zakochani, planowali ślub, budowę domu pod Krakowem, chcieli mieć trójkę dzieci. Ale już nie zrealizują marzeń. Gdy stali razem na chodniku, w Darka i Basię, wjechał rozpędzony tramwaj, który wypadł z szyn. Darek zginął na miejscu, a Basia walczy o życie w krakowskim szpitalu.
"Los bywa okrutny. Przecież oni świata poza sobą nie widzieli. Taka tragedia - mówią "Faktowi" znajomi zakochanych. I opowiadają o tym,
jak Barbara Baster i Dariusz Kaczmarczyk poznali się w krakowskim liceum.
"Byli nierozłączni. Długie spacery, wspólne marzenia, plany wesela, które miało być jak z bajki. Co prawda, nie obyło się bez drobnych sprzeczek. Basia nie mogła zrozumieć wielkiej pasji Darka. Był didżejem w popularnej krakowskiej dyskotece. A ona miała wrażenie, że to muzyce, a nie jej poświęca każdą wolną chwilę" - pisze "Fakt".
Dziewczyna poczuła się odrzucona. Pół roku temu powiedziała "dość". Tłumaczyła, że Darek ją zaniedbał. Mówiła, że potrzebuje czasu, aby wszystko przemyśleć. "Ale uczucie było silniejsze. Tym bardziej że Darek wystawał pod domem Basi i śpiewał jej miłosne piosenki. No i młodzi znów się zeszli" - pisze "Fakt".
Znowu zaczęli się spotykać. We wtorek wieczorem umówili się na kolejną randkę. Wybrali się na spacer. Szli, trzymając się za ręce. Tuż po godz. 22 usłyszeli zgrzyt. Tramwaj skręcający z ul. Dietla w Stradomską wpadł z wielką prędkością w zakręt. Jego drugi wagon wypadł z torów i sunął prosto na zakochanych.
Kilka ton żelaza uderzyło najpierw w bok jednej z kamienic, a potem w Basię i Darka. Dariusz Kaczmarczyk zginął na miejscu. Basia Baster w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Ma połamane nogi, rękę i wstrząs mózgu. Lekarze zapewniają jednak, że przeżyje.
"Ale jej znajomi są zgodni: najgorsze i tak przed nią. Bo jak ma żyć ze świadomością, że wystarczyło kilka sekund czy metrów, by nadal Dariusz żył" - pisze "Fakt".
"Byli nierozłączni. Długie spacery, wspólne marzenia, plany wesela, które miało być jak z bajki. Co prawda, nie obyło się bez drobnych sprzeczek. Basia nie mogła zrozumieć wielkiej pasji Darka. Był didżejem w popularnej krakowskiej dyskotece. A ona miała wrażenie, że to muzyce, a nie jej poświęca każdą wolną chwilę" - pisze "Fakt".
Dziewczyna poczuła się odrzucona. Pół roku temu powiedziała "dość". Tłumaczyła, że Darek ją zaniedbał. Mówiła, że potrzebuje czasu, aby wszystko przemyśleć. "Ale uczucie było silniejsze. Tym bardziej że Darek wystawał pod domem Basi i śpiewał jej miłosne piosenki. No i młodzi znów się zeszli" - pisze "Fakt".
Znowu zaczęli się spotykać. We wtorek wieczorem umówili się na kolejną randkę. Wybrali się na spacer. Szli, trzymając się za ręce. Tuż po godz. 22 usłyszeli zgrzyt. Tramwaj skręcający z ul. Dietla w Stradomską wpadł z wielką prędkością w zakręt. Jego drugi wagon wypadł z torów i sunął prosto na zakochanych.
Kilka ton żelaza uderzyło najpierw w bok jednej z kamienic, a potem w Basię i Darka. Dariusz Kaczmarczyk zginął na miejscu. Basia Baster w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Ma połamane nogi, rękę i wstrząs mózgu. Lekarze zapewniają jednak, że przeżyje.
"Ale jej znajomi są zgodni: najgorsze i tak przed nią. Bo jak ma żyć ze świadomością, że wystarczyło kilka sekund czy metrów, by nadal Dariusz żył" - pisze "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|