Dziennik Gazeta Prawana logo

Proboszcz nałożył podatek na wiernych

13 października 2007, 15:40
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kiedy ksiądz proboszcz i Rada Parafialna w Rymaniu półtora roku temu nałożyli na wiernych podatek, nikt się nie buntował. Po prostu, kto nie chciał, nie płacił - pisze "Głos Koszaliński". Parafianie oburzyli się dopiero teraz, bo proboszcz publicznie rozlicza niepłacących "podatników".
W kościelnej gablocie pojawiły się listy. Są na nich imiona i nazwiska głów rodzin, które proboszcz i Rada Parafialna rozliczają z podatku. Obok nazwiska - ulica, przy której mieszka "podatnik". W miesięcznych rubryczkach skrzętnie odnotowano, kto podatek zapłacił. U niepłacących - w rubryczkach są kreski.

"No, wywiesił mnie ksiądz jak jakiegoś spółdzielczego dłużnika" - oburza się jeden z mieszkańców. "Ludzie tu biedni, bezrobocie wysokie, ledwo człowiek koniec z końcem wiąże, a tu jeszcze nawet kościół pieniądze wymusza. Przecież i tak zbierają na tacę" - dodaje reporterowi gazety.

Podobne komentarze słychać w całej gminie, bo listy zawisły i w dwóch kościołach. Oficjalnie jednak nikt słowa nie powie. Jednym z wyjątków jest sołtys Rymania Stanisław Zarzycki. "Ja się ludziom nie dziwię. Mnie też się to nie podoba. Wiadomo, że to parafianie powinni łożyć na kościół, ale to przecież sprawa dobrowolna. Od zawsze ludzie dawali tyle, na ile ich stać, a teraz są do płacenia zmuszani. Tak się nie godzi" - mówi.

Wójt gminy Mirosław Terlecki, który - jak przyznaje - według kościelnej listy "zalega za trzy miesiące", jest podobnego zdania. Sam był członkiem Rady Parafialnej i zna obowiązki katolika. Rozumie potrzeby kościoła, ale sprawę wywieszenia tych list uważam za po prostu niesmaczną.

Gdy "Głos Koszaliński" pojechał do Rymania, ksiądz proboszcz Krzysztof Kempa nie tylko nie pozwolił gazecie list fotografować, ale nawet obejrzeć. Chętnie za to o nich opowiadał i wyjaśnił historię podatku. Partie, stowarzyszenia czy instytucje pobierają składki. Ksiądz zastanawia się dlaczego Kościół miałby tego nie robić. Dodaje, że o obowiązku troski, o potrzeby wspólnoty kościoła wyraźnie mówi piąte przykazanie kościelne.

Jak twierdzi ksiądz, połowę podatku przeznacza na ubezpieczenie budynków, w tym kościoła, energię elektryczną, ryczałt stałych opłat dla Urzędu Skarbowego i kurii. Druga część zasila fundusz remontowy. Dzięki niemu dało się uratować walące się prezbiterium, zabezpieczyć pękający mur, zamontować nowe rynny, doprowadzić gaz do plebanii, osuszyć w niej grzyb.

Wczoraj ostatecznie ksiądz proboszcz poinformował "Głos Koszaliński", że listę "dłużników" zdjął.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj