Dziennik Gazeta Prawana logo

Konserwatywny bloger o sceptycznej duszy

5 listopada 2007, 12:13
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Osobliwe stworzenie - oto jak Andrew Sullivana określił znany brytyjski pisarz Jonathan Raban. Trudno się dziwić tej etykietce. Mamy do czynienia z homoseksualistą, a zarazem konserwatystą i głęboko wierzącym chrześcijaninem. Sullivan jest autorem "Daily Dish", najpopularniejszego politycznego bloga w USA, w którym kontestowany jest hierarchiczny porządek debaty publicznej odbywającej się na łamach papierowych periodyków. Jego autor był jednak swego czasu współtwórcą największych sukcesów jednego z owych periodyków - "The New Republic".

Andrew Sullivan od lat przekonuje swoich czytelników, że wszystkie sprzeczności w jego poglądach oraz życiowych wyborach spaja wspólny mianownik - konserwatyzm. Urodził się w 1963 roku w Wielkiej Brytanii, w regionie West Sussex, gdzie konserwatyzm był wprawdzie powszechną postawą, ale rozumiano go dość stereotypowo. "Za każdym razem, gdy do redakcji >>Daily Telegraph<< przychodził list, w którym domagano się przywrócenia kary śmierci, było bardzo prawdopodobne, że nadano go właśnie tam", ironizuje Jonathan Raban. Sullivan nie miał jednak wiele wspólnego ze swoim środowiskiem. Na mocy ustawy przeforsowanej w 1944 roku przez Partię Konserwatywną mógł, dzięki świetnym wynikom egzaminów, otrzymać dofinansowanie i podjąć naukę w renomowanej szkole średniej. To z kolei otworzyło mu drogę do studiów wyższych w Oxfordzie. W 1984 roku uzyskał stypendium i kontynuował naukę w Harvardzie, gdzie zdobył dyplom w zakresie administracji publicznej.

To wówczas odbył wakacyjny staż w redakcji "Daily Telegraph" i pracował na rzecz Centre for Policy Studies, think tanku będącego intelektualnym zapleczem rządu Margaret Thatcher. Dla tej organizacji napisał głośny tekst "Greening the Tories", w którym argumentował, że ochrona środowiska to zagadnienie istotne z punktu widzenia konserwatyzmu. Po ukończeniu studiów odbył staż w "The New Republic" i wkrótce powrócił na Harvard, by napisać doktorat z nauk politycznych. Poświęcił go Michaelowi Oakeshottowi, najważniejszemu konserwatyście brytyjskiemu XX wieku, którego myśl do dziś jest dla Sullivana intelektualnym drogowskazem.

Od początku lat 90. Sullivan pracuje jako dziennikarz, argumentując zdecydowanie na rzecz zalegalizowania małżeństw homoseksualnych. Będąc redaktorem "The New Republic" w latach 1991 - 1996, wprowadził na łamy pisma wiele innych kontrowersyjnych poglądów, między innymi mocne poparcie dla interwencji w Bośni czy sprzeciw wobec "pozytywnej dyskryminacji", na mocy której uniwersytety przyznawały punkty preferencyjne czarnoskórym kandydatom. Sullivan - wedle określenia Rabana "podręcznikowy przykład działania brytyjskiego systemu merytokratycznego" - pozostał wrogiem rozwiązań, które odwodziłyby jednostkę od polegania na własnych zdolnościach i kreatywności.

W 1993 roku wykryto u niego wirusa HIV. Epidemii AIDS poświęcił wiele tekstów publicystycznych, jak również znaczną część książki "Love Undetectable: Notes on Friendship, Sex and Survival".

Przełom stuleci to dla brytyjskiego publicysty okres naznaczony przez dwa ważne wydarzenia. Po pierwsze, przez 11 września 2001, po którym Sullivan opowiedział się zdecydowanie za wojną z terrorem. Dziś ostro krytykuje politykę Busha, ale nadal jest zaciekłym wrogiem wszelkiego fundamentalizmu. Po drugie, przez początek przygody z blogosferą - dziś jego internetowy dziennik "Daily Dish" odwiedza tysiące osób.

Michael Oakeshott, intelektualny patron Sullivana, pisał, że jedną z najważniejszych ludzkich aktywności jest rozmowa, której uczestnicy "różnią się, nie popadając w niezgodę". Można by rzec, że od lat zasadniczym celem przyświecającym pisarstwu Sullivana jest podtrzymanie tak właśnie rozumianej rozmowy. Czy jest to jednak możliwe w sytuacji, gdy rozmówca wierzy, iż posiadł ostateczną prawdę? Sullivan jest przekonany, że nie. Remedium na fundamentalizm upatruje jednak nie w odejściu od religii, lecz w propagowaniu jej umiarkowanej formy. Umiarkowanej, czyli łączącej w sobie głos religijnego autorytetu, literę Pisma i osobiste doświadczenie wierzącego. W eseju "Kiedy nie zobaczyć znaczy uwierzyć" pisał: "Alternatywą dla świecko-fundamentalistycznej spirali śmierci są duchowy umiar i autentyczne religijne wątpliwości".

Wojna z terroryzmem nie jest zatem dla Sullivana wojną świeckiego Zachodu z fanatycznie religijnym światem muzułmańskim, lecz zasadniczym sporem o to, czym jest religia - wewnętrzną pewnością czy nieustannym zmaganiem się z wątpliwościami. Ów spór znajduje zdaniem Sullivana proste przełożenie na politykę: "Z umiarkowanej wiary rodzi się pragmatyczna polityka". Pragmatyczna, a więc taka, która opiera się na "gotowości do uznania empirycznej rzeczywistości - nawet wówczas, gdy przeciwstawia się ona naszym przekonaniom lub interesom".

Przez wiele lat - twierdzi Sullivan w szkicu "Jak fundamentalizm dzieli Partię Republikańską" - konserwatyści uprawiali taką właśnie, pragmatyczną politykę. Dostosowywali się do rzeczywistości, bywali na przemian zwolennikami niczym nieskrępowanej gospodarki rynkowej i państwowego interwencjonizmu. Konserwatyzm, choć czasem niespójny, nigdy jednak nie był do tego stopnia zagubiony w sprzecznościach jak dzisiaj. "Dzisiejsi konserwatyści - pisze Sullivan - popierają ograniczony rząd, ale wierzą, że władza federalna ma prawo ingerować w decyzje podjęte przez pojedynczą rodzinę odnośnie spraw życia i śmierci. (...) Są przekonani, że polityka zagraniczna powinna mieć na celu interes narodowy, zaś armia ma służyć tylko do działań wojennych, a jednak przedsięwzięli niezwykle ambitny projekt zbrojnego utworzenia państwa na Bliskim Wschodzie". Zdaniem Sullivana najgłębsza przyczyna tych sprzeczności tkwi w sporze "konserwatyzmu wątpliwości" z "konserwatyzmem wiary".

"Konserwatyzm wiary" jest w gruncie rzeczy wcieleniem fundamentalizmu. Głoszone przez siebie prawdy uznaje bowiem za ostateczne. Skoro zaś dysponuje zestawem takich uniwersalnych prawd, neutralność państwa w kwestiach moralnych jest dla jego przedstawicieli niedopuszczalna. Tymczasem moralność z perspektywy "konserwatyzmu wątpliwości" wyraża się - jak pisze Sullivan - "w dążeniu jednostek do zbawienia, ewangelizacji czy pracy społecznej, a nie w zmienianiu prawa".

Oba typy konserwatyzmu prowadziły kiedyś ze sobą rozmowę i "różniły się, nie popadając w niezgodę".

Wraz ze zdominowaniem Partii Republikańskiej przez "konserwatystów wiary" wymiana zdań ustąpiła jednak miejsca krucjacie, a partyjni liderzy przywdziali szaty przywódców religijnych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj