(ur. 1950)
Urodziła się w Kanadzie. Jest profesorem literatury klasycznej na Uniwersytecie McGill, laureatką licznych nagród. Jej tomik "Szkło, ironia i Bóg" doczekał się w USA już siedmiu wznowień. Carson skutecznie pokazuje, że poezja klasycyzująca wcale nie musi być przewidywalna - widzi świat w nieschematyczny sposób. Może przez to poezja ta wydaje się nieco szorstka, toporna. Jednak ten pozorny brak poetyckiej ogłady skrywa skarby metafor i intertekstualnych zawiłości, podporządkowanych precyzyjnemu obrazowi. Krytykom nieuchronnie nasuwa się porównanie z Safoną: jak u zarania poezji, w jej wierszach myśl i słowo znów stanowią jedność wsłuchaną uważnie w ludzkie namiętności.
p
Była listopadowa noc hucząca wiatrem.
Oberwane liście gnały za oknem.
Bóg otworzył księgę życia na stronie PRZYJEMNOŚCI
i przycisnął ją jedną ręką,
bo wiatr zaciągał spod drzwi.
Tedy uczyniłem ludzkie ciało niby sito
napisał Bóg u góry strony,
a później wyliczył kolejno:
Alkohol
Ból
Łzy
Nasienie
Pamięć
Pieśń
Samotność
Wieczność
Bóg nie miał imienia.
Izaak miał dwa.
Izaaka nazywano też Ślepcem.
W czarnych niebiosach swego umysłu
Izaak słyszał, jak Bóg
idzie wiejską drogą z rzędami drzew.
Po tym, jak Bóg odbijał się w drzewach,
Izaak wiedział, które z nich są proste i wysokie,
i kiedy niosą swe gałęzie,
jak ciało niesie głowę,
albo dlaczego inne kucają w krzakach nisko przy ziemi.
Izaak słyszał, jak Bóg idzie przez wszechświat,
i dzięki temu zadał swe pytanie.
Mogłabym wam na nie odpowiedzieć,
lecz to by wiele nie pomogło.
Jego imię to nie rzeczownik.
To przysłówek.
Podobnie jak małe, czarne zeszyty, które Beethoven nosił
w kieszeni płaszcza,
na użytek przypadkowych rozmówców,
boski przysłówek
jest jednokierunkową ulicą, która wiedzie tam, gdzie akurat jesteście.
Nie ma sensu mówić wam, jak brzmi.
Po prostu żujcie go i wcierajcie.
Kwietniowy śnieg.
Bóg czeka w ogrodzie.
Wolno, jak bladość na twarzy,
suną płatki, osiadając na Bogu.
Na bukiecie Boga.
Drzewa są białą siatką nerwów.