Najpierw wjechał w łosia. Zwierzę zginęło. Jakby tego było mało, na kierowcę nissana w okolicach Rajogrodu na Podlasiu wpadła za chwilę litewska ciężarówka. Kierowca tira był pijany.
Tej nocy właściciel osobowego nissana z pewnością nigdy nie zapomni. Bo najpierw na jezdnię wybiegł ogromny łoś. Choć kierowca gwałtownie zahamował, zwierzę nie miało najmniejszych szans. Siła uderzenia była tak mocna, że zginęło na miejscu.
Gdy kierowca hamował, w tył jego auta wjechała ciężarówka. Wezwana policja kazała kierowcy tira dmuchać w alkomat. Okazało się, że 43-letni mężczyzna miał prawie pół promila w wydychanym powietrzu. Mundurowi zakuli go w kajdanki. Litwin stanie przed sądem.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|